Vincent van Gogh – artysta, szaleniec, geniusz

                Vincent van Gogh – Geniusz, szaleniec, artysta

VincentVanGogh-Self-Portrait-II-1887

Vincent van Gogh urodził się 30 marca 1853 roku o godz. 11:00 w Groot Zundert w Holandii. Był malarzem i twórcą postimpresjonizmu.

( „Postimpresjonizm (czyli sztuka po impresjonizmie) – terminem tym określa się różne zjawiska w sztuce francuskiej na przełomie XIX i XX wieku, wywodzące się z impresjonizmu, ale w dużej mierze odrzucające go. Ramy czasowe określa się też bardziej precyzyjnie jako czas od ostatniej wystawy impresjonistów w 1886 roku do pierwszej wystawy fowistów w 1905.Postimpresjoniści kontynuowali kolorystyczne poszukiwania, a zarazem odrzucili wiele zasad pierwotnego impresjonizmu. Starali się uwolnić obraz od naśladownictwa natury, czyli koncepcjimimesis, kładli nacisk na autonomiczność dzieła malarskiego. Dla wielu artystów postimpresjonizm był punktem wyjściowym w dążeniu do własnego stylu.Wybitni przedstawiciele tego nurtu to Vincent van GoghPaul GauguinPaul Cézanne i Henri Toulouse-Lautrec. Z nurtem tym wiąże się twórczość takich grup malarzy jak neoimpresjoniści, nabiściszkoła z Pont-Aven. W Polsce terminem postimpresjonizmu określa się kierunki kolorystyczne w malarstwie, zwłaszcza twórczość grupy kapistów.” źródło Wikipedia )

Historią tego malarza zajmuję się od wielu lat, zaciekawiona tą niezwykłą osobowością śledziłam różnorakie przekazy , teksty biograficzne, opisy, filmy dokumentalne etc.  docierając do niezwykłych informacji  o życiu van Gogha.

Nie było moim zamierzeniem publikować w żaden sposób moich obserwacji na jego temat, jednakże uznałam, że warto jest się tymi spostrzeżeniami podzielić.

Był on niezwykłą osobowością z wielkim darem, jednocześnie jego życie było trudnym zmaganiem z otaczająca rzeczywistością, ludźmi i wewnętrznymi uwarunkowaniami.

W sieci możemy odnaleźć informacje  o jego życiu,  marzeniach spełnionych i niespełnionych , o incydentach które miały miejsce, jak i o samym podejściu Vincenta do świata i siebie. Niemniej jednak nie znalazłam niczego „skondensowanego” w niezawiły sposób.

 Za swego krótkiego życia nie był docenianym artystą, i częściej można było spotkać się z kpinami w jego kierunku niżeli szacunkiem, poważaniem czy zachwytem. Jego idealizm i dążenie do „stania się” autentycznym artystą z czasem przeobraziły się w obsesję. Żył niebywale krótko, ciało bowiem opuścił w wieku 37 lat w akcie samobójczym. Malować zaczął stosukowo późno, bowiem tuż przed 30 urodzinami. Stworzył jednak nowy kierunek i wywarł ogromny wpływ na świat sztuki ale w gruncie rzeczy dopiero po śmierci. Za całego swojego życia sprzedał najprawdopodobniej zaledwie jeden obraz, rok przed swoją śmiercią

gogh_czerwona_winnica_1888                                 Obraz Vincenta van Gogha – Czerwona winnica 1888, pierwszy i jedyny obraz sprzedany za jego życia za cenę 400 franków Annie Boch.

Mamy możność obserwacji ciekawego zjawiska szczególnie wyraźnego w świecie artystów, poetów etc., wielkim twórcom, geniuszom, poetom, stawia się…. Owszem – pośmiertne pomniki, umieszczając na marmurowym piedestale, za życia jednak ludzie tacy wiedli  ciężki żywot, albo z powodów materialnych, często obdarowywani… zamiast poważaniem, to kpinami i uśmiechem politowania, często również dotykali osamotnienia i samotności spowodowanej odmiennością poglądów, brakiem dopasowania do społeczeństwa. Nie doceniani z uwagi na brak dojrzałości społeczeństwa do przyjęcia sztuki wysokich lotów. Często byli uważani za chorych psychicznie, szaleńców, obłąkane istoty. Ciekawy to punkt patrzenia i analizowania zachowania ludzi na przestrzeni lat, dziesięcioleci i wieków.

Czytając i sporządzając notatki na jego temat nieustannie towarzyszyło mi uczucie niedosytu. Absolutną pełnie poczułam wówczas gdy zajęłam się jego horoskopem(ami). Wiele rozmyślałam nad jego stylem życia, przejawem w świecie oraz nad jego ułomnościami, dokładniej rzecz biorąc nad jego chorobą umysłową. Stawiałam ponad wątpliwość twierdzenia, że jakoby van Gogh miał być chorym psychicznie człowiekiem. Następnie wahałam się pomiędzy zdecydowanym tak, a zdecydowanym nie. Zapewne dziwnie może to brzmieć. Niemniej jednak Gogh mógł być albo całkowicie normalny z wyjątkowo indywidualną koncepcją siebie, albo całkowicie szalony, zupełnie bez koncepcji. Wielokrotnie jego zachowania odstępowały od „norm” aczkolwiek  normy tworzą ludzie i często też te normy są pobożnymi życzeniami nieuków,  ślepców i dogmatycznych profanów. Często też tacy ludzie byli zamykani w systemy i szufladkowani na podstawie różnic i reprezentowanych przez siebie (nie ukrywanych) odmienności.

W pewnym momencie studiowania życia Vincenta doszłam do wniosku, że nie liczy się już dla mnie i mojego odczucia tego człowieka – artysty, czy był szaleńcem, czy nim nie był. Najważniejszym aspektem jego osoby stało się misterium jego życia, przeznaczenia i zrządzeń losowych które pracowały w obrębie całego jego jestestwa, płatając mu żart kt Vincent być może źle odczytał i  przypłacił za to życiem.  Niegdyś do tegoż właśnie zagadnienia przywiązywałam szczególną wagę. Dostrzegłam pewną ekwiwalencję pomiędzy pierwiastkiem genialności, a szaleństwem, obłędem. Było to dla mnie odkrycie i przełom w postrzeganiu ludzi kt pozostawili po sobie testament obejmujący całą ludzkość i opasający ziemski glob.

Obecne teorię na jego temat, wywody lekarzy, psychoanalityków et cetera, stanowią, że albo cierpiał on na chorobę maniakalno- depresyjną, albo na porfirie (choroba metaboliczna) –  powodującą halucynacje , zaburza całą gospodarkę tlenową organizmu. Twierdzą też, że cierpiał na epilepsję. Zdania po dziś dzień są podzielone i powstał drobny konflikt na owym tle. Spory przybierały różne postacie, od zaciekłych polemik, po spokojne próby przekonania i przeciągnięcia oponenta na swoją stronę. Do dziś jednak „badacze” życia Gogha jasno nie określili, co było temu człowiekowi. W horoskopie jednak bez wątpienia widać pogłębiającą się chorobę umysłowa.

„Porfiria ma często podłoże genetyczne. Objawy porfirii mogą pojawiać się zaraz po urodzeniu, częściej jednak spotyka się je u dorastającej młodzieży. Objawy porfirii skórnej wywołuje najczęściej światło słoneczne (głównie UV), gromadzące energię w pierścieniu porfirynowym. Czynnikami wywołującymi atak w porfirii wątrobowej są: alkohol, niektóre leki, stres, a także hormony płciowe, niedobory kaloryczne, niedobory minerałów, anemia, choroby i infekcje, ostre zapachy chemiczne, farb, lakierów. Kilka czynników induklujących w połączeniu może spowodować atak.”

Gogh jest mi bliski, ponieważ był świetnym malarzem i czerpał natchnienie ze swego wnętrza ale również potrafił doskonale pojmować otaczającą rzeczywistość wszystkimi swoimi zmysłami. Z delikatnością i przytomnością postrzegania otaczających go realiów przelewał na papier bądź płótno swoją własną ewangelię. Vincent van Gogh należał do ludzi którzy swoim życiem i dziełami odbili pieczęć Boskiego natchnienia  w przestrzeni Istnienia.

Gal Anonim XX napisał:

Spróbuj zrozumieć co znaczy

ta dziwna w życiu droga:

talent się poci, biedaczek,

a geniusz – kradnie u Boga.

 [ga xx LZ Dwugłos Poetycki] 

Warto jest się takim ludziom przyglądać bliżej i lepiej, poczuć ich niebywałą moc poprzez dogłębną analizę i obserwacje losu i wypełnienia swojego przeznaczenia na przestrzeni czasu.

Po przeczytaniu kilkunastu- dziesięciu opisów dotyczących stylu bycia , oraz codzienności tamtejszych artystów, bohemy, przyszło nawet do głowy, że wielką rolę odegrała nie tyle choroba umysłowa, a wizja narkotyczna i efekty ponarkotyczne, które mogły ową chorobę „aktywować” wyzwolić w znacznie szybszym tempie niżeli bez stosowania specyfików np. takich jak absynt czy naparstnica.

Vincent urodził się jak wyżej wspomniałam 30 marca 1853 roku. Dokładnie rok wcześniej (30.03.1852r) matka Vincenta urodziła martwe dziecko, chłopca – Vincenta.

Gogh van Vincent

Horoskop Vincenta van Gogha, ur. 30.03.1853 godz. 11:00 Groot-Zundert, Holandia

Gogh van Vincent_02

Horoskop Vincenta 1-go van Gogha  ur. 30.03.1852 w Groot-Zundert, Holandia

To traumatyczne przeżycie matki Vincenta oraz zbieżność dat spowodowało, że matka nosiła pamięć dziecka zmarłego w nowonarodzonym… Vincent więc od samego początku wzrastał tak  jakby już raz wcześniej umarł. Matka nawet nadała mu to samo imię. Czasami Vincent chodził na pobliski cmentarz odwiedzić swojego brata i jednocześnie siebie samego.

Vincent swoje chłopięce lata spędził w Barbancji. Dom w którym dorastał służył jako plebania. Jego ojciec Theodorus był ministrem Holenderskiego Kościoła Reformowanego, kaznodzieją, protestanckim pastorem kalwinistą. Duma jaką Theodorus nosił bez wątpienia wynikała z korzeni.

Rodzina Vincenta  z pokolenia na pokolenie zajmowała się międzynarodowym handlem dziełami sztuki. Vincent był dzieckiem milczącym i poważnym z reguły zamyślonym i powściągliwym. Za swoje powołanie uznał głoszenie Słowa Bożego. Gdy miał 8 lat rozpoczął naukę w szkole ukierunkowanej przez katolickiego nauczyciela. Ojcu van Gogha pomysł ten się nie podobał i zabrał chłopca ze szkoły, pozostawiając w domu pod opieka i indywidualnym nauczaniem guwernantki. Następnie został wysłany do szkoły z internatem. Ta rozłąka z rodziną i samotny wyjazd był jednym z pierwszych traumatycznych przeżyć młodego Vincenta, był to okres w jego życiu kt przypieczętował pierwsze jego bolesne doświadczenia. Szkołę ukończył w 1866. Tego samego roku rozpoczął naukę w liceum  prezbiteriańskim gdzie najprawdopodobniej po raz pierwszy dostrzegł i odkrył sztukę rysunku. W 1868 wrócił do Groot – Zundert. Porzucił naukę a powody nie są do końca jasne. W 1869 roku, jego wuj również Vincent zaproponował mu pracę jako przyuczenie do zawodu handlarza. Wuj handlował dziełami sztuki. Ta okazja pojawiła się nagle i Vincent z niej skorzystał. Było to dla niego wygodne. Dosyć miał ciągłego strofowania przez surowego ojca. Uciekał najczęściej na łono natury która koiła jego zmysły. Te ucieczki z całą pewnością wpłynęły na jego sztukę. Wiele akcentów natury możemy dostrzec w jego dziełach. Nie sprawdził się na stanowisku kt zaproponował wuj, nie wypełniał obowiązków należycie. Niemniej jednak przez krótki okres pracy miał bliską styczność z dziełami sztuki kt pokochał.

Vincent czuł powołanie głęboko w Sercu, postanowił zostać kaznodzieją i iść w ślady swojego ojca. Głoszenie Słowa Bożego stało się dla niego motywem przewodnim w życiu. W 1878 roku został świeckim kaznodzieją. Nauczał 2 lata, rozdał cały swój majątek biednym. Nie spotykał się jednak z powszechnym uznaniem, a jego zapał  z biegiem czasu słabł. W 1880 roku popadł w konflikt z kościołem i został usunięty ze swojego stanowiska. Przeżył wówczas jedno z największych rozczarowań w swoim życiu. Pragną głosić i krzewić wiarę i był w tym niebywale dokładny, popadał przy tym jednak we własną pułapkę myśli i przekonań, mianowicie jego nacisk na jedyny słuszny według niego punkt patrzenia i rozumienia powodował ogólne zniechęcenie wiernych.

Uwielbiał prowadzić długie polemiki, był w tym nieustraszony, ludzie po pewnym czasie mieli serdecznie dość upartego, obsesyjnego Vincenta. Rozmowy z nim były męczące i nie miały końca. Skrajnie fanatyczna religijność powodowała niechęć i lęk przed nim. Za wszelką cenę usiłował przekonać oponenta, rozmówce do swoich własnych przekonań i prawd wewnętrznych. W gruncie rzeczy nie było w jego gronie rozmówców.. byli tylko oponenci, nie prowadził on rozmów a tylko polemiki.

Teologiczne dysputy traktował z ogromna powagą, wtedy też ożywiał się , podczas gdy na co dzień przejawiał się jako poważny obserwator  z „martwym spojrzeniem” chłodem i dystansem.  W pewnym sensie był to pierwszy przejaw jego choroby psychicznej. Ogromny upór i  zapalczywość, fanatyzm i nieustraszoność w przekonywaniu człowieka do własnego punktu widzenia, kompletny brak kompromisów, obsesyjność. Te symptomy najczęściej pojawiają się u osób cierpiących na choroby maniakalno – depresyjne.

Po trudnym przeżyciu i pogrzebaniu jego marzeń – pozbawienia go możliwości głoszenia Słowa Bożego, Vincent usiłował robić to na własną rękę. Postanowił być niezależny od kościoła czy jakiegokolwiek ugrupowania. Nie spotkał się jednak ze zwolennikami, był również wykorzystywany finansowo, ludzie bez skrupułów korzystali z ofiarności i dobroci serca Gogha. Kilkakrotnie rozdał swój cały majątek i dobytek ludziom.

Po porzuceniu struktur kościelnych a następnie wymyślonego przez siebie kaznodziejstwa, zaczął malować. Po około 6 latach zaczął odczuwać, że natchnienie ulatuję z niego z ogromną prędkością pozostawiając nikły cień i wszechogarniającą jego wnętrze pustkę.  W wieku 33 lat wyjechał do Paryża, by zamieszkać u swojego młodszego brata Theo. Tam poznał wielu malarzy i… stał się jednym z nich.

Relacja z jego młodszym bratem Theo była jedną z najważniejszych w jego życiu. Mężczyźni był wiernymi przyjaciółmi. Theo wspierał brata, dostrzegał również jego talent i pomagał finansowo. O zażyłości braterskiej świadczy ilość listów wymienianych  przez braci.

Gogh van Theo

Horoskop Theo van Gogha  ur. 1.05.1857 w Groot-Zundert, Holandia

Ogromny wpływ na Vincenta wywarli impresjoniści tacy jak Camille Pissarro, lecz Vincent szybko podążył własną ścieżką sztuki. W jego obrazach widzimy łączenie barw, kolorów, nadawanie im życia i specyficznych drgań, należy się przyjrzeć w jaki sposób każdy obraz van Gogha jest skonstruowany, patrząc na niego w skupieniu oko poddaję się złudzeniu wibracji obrazu. Takie efekty daje łączenie kolorów odmiennych, np. żółci z intensywnym niebieskim odcieniem, kreski i ruchy pędzla wolne choć precyzyjne, krótkie i nadające głębi wizerunku. Od impresjonizmu zajął i skoncentrował się na brzydocie oraz życiu codziennym niższych warstw społecznych. Malował ludzi w różnych sytuacjach, portrety wieśniaków, sytuacje z życia, gospody, oraz ukazanie wizerunku tradycyjnej rodziny żyjącej w biedocie XVII w. Pierwszym obrazem dzięki któremu zasłyną przedstawiał wizerunek rodziny zasiadającej do wieczerzy. Nazwał go „Jedzący kartofle” Wincent napisał do swojej siostry takie oto słowa:

Kiedy myślę o mojej własnej pracy, to przede wszystkim obraz wieśniaków jedzących kartofle, który namalowałem w Nuenen, jest najlepszym, jaki namalowałem”

 vincent

                                      Jedzący kartofle

 

Obraz ten porusza i ukazuję niebywale dokładnie w najdrobniejszym szczególe doskonałą kompozycję i sytuację tejże rodziny. Ukończył go w 1885 roku, wiosną. Tegoż samego roku w sierpniu dzieło zostało wystawione w oknie marszanda   Leursa w Hadze.

Oskarżono również van Gogha o gwałt na wieśniaczce, która była dlań modelką. Owa wieśniaczka zaszła w ciąże, skutkiem tego ksiądz z owej wioski zabronił parafianką pozowania dla artysty.

Vincent rozmiłował się w Japońskiej sztuce – zafascynowany jej światłem i pięknem, stał się znawcą. Z doskonałą precyzją mówił o niej, opowiadał niemalże tak jak niegdyś głosił swe kazania dla ludzi. Poznał tę sztukę, zbadał ją na wszelkie możliwe sposoby, przeniósł się z Paryża na pd Francji i tam zamieszkał w żółtym domku.  Vincent podupadał, ale nie poddawał się, chciał być kolejnym Pissarrem, kimś wielkim, cenionym i poważanym pragnął być PRAWDZIWYM malarzem. Pragnął tego i walczył o to całe swoje życie. W istocie stworzył coś o wiele więcej. Jego sztuka nie była chciana, a już na pewno nie była rozumiana, nie mógł on zarobić na życie dzięki malowaniu. Ludzie w tamtych czasach nie dorośli i absolutnie nie byli gotowi na przyjęcie takowej sztuki.  Umiejętność obserwacji nadała swoisty charakter jego twórczości. Pokazywał najdrobniejsze elementy, molekuły, jego obrazy wibrowały tworzyły niejednokrotnie niepokój. Vincent ukazywał elektrony z których składa się wszystko co nas otacza i co przelewał na płótno.  To było dla niego wielce frustrujące – niezrozumienie wśród odbiorców sztuki. Czuł jak ważną rzecz robi i wkładał w to całego siebie, wierzył, że w końcu zostanie doceniony i zacznie zarabiać na swoich obrazach. Jego brat wspierał, ale jego nastawienie po jakimś czasie stawało się coraz bardziej sceptyczne do twierdzeń Gogha, że  będzie wielkim malarzem i będzie w końcu odpowiednio zarabiał. Vincent wiele pisywał do swojego brata. Listów było tysiące. Z owych, posiadamy wszelkie i najważniejsze szczegóły z życia artysty. Opisywał mu wszystko dokładnie, swoje frustracje, problemy, nadzieje, marzenia i okoliczności które miały miejsce podczas codziennego życia.  W listach do brata często skarżył się na bóle brzucha i nudności, kłopoty z trawieniem, później opisał bratu, że miewa omamy oraz halucynacje, drgawki podobne do ataków epileptycznych. Zapewne z tych przekazów lekarze w czasach obecnych domniemają, że były to objawy ostrej porfirii.

Vincent van Gogh650

Nie chcę  dokładnie opisywać jego życiorysu, wszystkich okoliczności i wydarzeń z życia. Musiałby bowiem powstać całkiem obszerny tekst wielostronicowy. Dla dociekliwych polecam doskonały film dokumentalny „potęga sztuki – Vincent van Gogh” w owym filmie wnikliwa analiza, opisy, treść przekazu i materiały zebrane na temat artysty zdecydowanie ukazują jego autentyczną postać oraz profil osobowości i zawiłej psychiki, życie codzienne, w niecodziennych sytuacjach , oraz książkę Życie i Twórczość VAN GOGH autorstwa Victorii Soto Caba.

Vincent van Gogh i świat kobiecości

W 1873 roku Vincent wyjechał do Paryża, w czasie krótkiego pobytu miał możność zapoznania się z dziełami najwybitniejszych artystów, największe wrażenie jednak zrobiły na nim dzieła Delacroiix. W tym samym roku został wysłany do londyńskiej siedziby galerii Goupil & Cie.

Tam też zakochał się po raz pierwszy z całych sił. Wybranką jego serca była Eugenia Loyer – córka gospodyni domu u której wynajmował lokum na czas pobytu. Miłość ta okazała się jednak wielkim rozczarowaniem dla Vincenta. Popadł on wówczas w depresję i postanowił wrócić do Paryża. Tam tak jak wcześniej wspomniałam został zwolniony z rodzinnego biznesu z powodu zaniedbań.

Clasina Maria Hoornik – znana jako Sien. Relacja ta trwała niespełna rok, para jednak zdążyła zamieszkać wspólnie.  Clasina była prostytutką i praczką, była bardzo uboga kobietą wychowywała również córkę liczącą sobie lat 5. Vincent bardzo ją kochał i wspierał. Była to również pierwsza kobieta która pozwoliła Vincentowi odwzorować swoje ciało na płótnie i kartce papieru.

Sien-Nursing-Baby

Sien była alkoholiczką, prowadziła życie burzliwe, często popadała w konflikty ze swoją rodziną a także miała ciągłe problemy z pieniędzmi a dokładniej mówiąc ich chronicznym brakiem. Sien również (zapewne z racji swojego zawodu) została zarażona syfilisem. To zmusiło Vincenta do odbycia długotrwałego leczenia w sanatorium. W końcu rodzina Vincenta uznała to za absolutny absurd i zagroziła mu, że jeżeli nie zakończy owej znajomości umieszczą go na oddziale dla chorych psychicznie. Opuścił on wówczas Hagę. Po raz kolejny jego miłość okazała się niespełniona, a doświadczenia z nią związane były trudne i bolesne.

Powstało jednak mnóstwo obrazów i rysunków: Studium bólu 1882, Szyjąca Sien, Kobieta modląca się, Siedząca kobieta, Sien z papierosem siedząca na podłodze, Dziewczynka z szalem, kobieta szyjąca z dziewczynką, Kołyska.

Słowa Vincenta van Gogha:  „ Kiedy człowiek siedzi przy kobiecie, którą kocha, a obok w kołysce śpi dziecko, ogarnia go głębokie i wszechogarniające uczucie spokoju” – chciałabym tutaj jeszcze wspomnieć, że Vincent poznał Sien gdy była już w ciąży.

GR128 - Vincent van Gogh - 1853-1890 - Sorrow - 1882

Studium bólu – Vincent van Gogh

Absynt

W dzisiejszych czasach nie jest aż tak dobrze znany jak niegdyś. Został w każdym razie zakazany w Europie w 1915 roku. Za czasów van Gogha absynt  bardzo słynny i często używany wśród bohemy XIX, by „umilić „ sobie codzienność. Jest to substancja psychoaktywna, destylowana z liści piołunu i częstokroć spożywana RYTUALNIE ! Liście piołunu po destylacji wydzielają związek zwany Tujonem, on natomiast wywiera wpływ na pracę neuronów, niezwykle pobudza, wprowadza w euforię, przy za dużych ilościach powoduję drgawki i utratę świadomości , przytomności… van Gogh spożywał go w znacznych ilościach.

Wiemy również, że Vincent stosował inny środek psychoaktywny – naparstnice, ona natomiast powoduję modyfikację postrzegania kolorów, barwi gałki oczne na kolor żółty. Pamiętamy serię obrazów van Gogha – jakże pokaźną i liczebną, mianowicie jego Słoneczniki. Istnieją tezy, że tak liczna ilość obrazów przepełnionych tą kolorystyką, barwą żółtą powstawała, gdy Vincent nadużywał działania naparstnicy. Zbiegało się to z czasem kiedy intensywnie przechodził stany chorobowe, mianowicie drgawki, palpitacje serca, nagłe opady sił. Naparstnica jest również (poza działaniem trującym i psychoaktywnym) lekiem wspomagającym serce.  Wszystkie jego objawy, dysfunkcje splatały się z dziwnymi rytuałami dnia codziennego, absynt, mało snu, spory wysiłek, naparstnica, brak higieny trybu życia etc. Dlatego też tak ciężko jest określić z jakiego powodu van Gogh miewał swoje dolegliwości.

Sloneczniki,+1887+-+Vincent+Van+Gogh

Paul Gauguin & Vincent

Po zamieszkaniu w Arles Vincent czuł się niebywale osamotniony. Potrzebował kogoś wyjątkowego, z kim mógłby dzielić się swoimi przemyśleniami natchnieniami, kogoś z kim mógłby tworzyć. Nawiązał liczną korespondencje listową z malarzem Paulem Gauguinem. Mężczyźni lubili się i często wymieniali poglądy i spostrzeżenia. Vincent nalegał  by ten przeprowadził się do żółtego przytulnego domku, w Arles, w którym dwaj artyści będą mogli tworzyć i towarzyszyć sobie w dniu codziennym. Paul nie skłaniał się do owego pomysłu Vincenta. Uznał nawet, że jest to zły i nieco chorobliwy pomysł. Gogh jednak w swych listach bardzo narzekał na swoją samotność, wręcz błagał Gauguina by zamieszkali razem. I któregoś dnia Gauguin uległ prośbą i zawitał w progu Vincenta.

Van Gogh był tak szczęśliwy z owego powodu, że kilka dni przed przyjazdem przyjaciela postanowił na jego cześć udekorować cały dom… i tak też uczynił. Każdy niemalże skrawek wolnej ściany był zasłonięty słonecznikami. Gdy Gauguin wszedł do domu i zobaczył ilość owych obrazów na całej przestrzeni domu niemalże nie postradał zmysłów. Nie docenił gestu kolegi i kazał natychmiast zdjąć te wszystkie obrazy, by móc normalnie mieszkać. Kilka z nich z szacunku do artysty powiesił w swoim pokoju. Dwaj mężczyźni mieszkali odtąd wspólnie. Czasami wychodzili razem do pobliskich barów, domów publicznych etc. Wszystko układało się przyzwoicie i spokojnie. Niemniej jednak były to dwie zupełnie inne osobowości. Paul był człowiekiem uporządkowanym miłującym czystość i harmonie w swoim najbliższym otoczeniu. Vincent natomiast był jego odwrotnością. Często na tej płaszczyźnie się spierali i kłócili. Niewątpliwie obaj wynieśli wiele doświadczenia z czasu w którym mieli możność mieszkać wspólnie.

vinc7gagui

Vincent i Paul korzystali z usług domu publicznego, pieniądze wysyłane przez brata Vincenta Theo w większości były wydawane na alkohol i prostytutki. Gogh w wolnych chwilach pisywał do brata. Vincent w owym domu publicznym zakochał się po raz kolejny w prostytutce o imieniu Rachel. Bywał u niej dosyć często. Vincent z Paulem coraz częściej kłócili się, co powodowało spore napięcie i frustrację u Gogha, Gauguin zapowiedział kilkakrotnie, że się wyprowadzi, co skutkowałoby ponownym osamotnieniem Vincenta. Pewnego wieczoru Vincent dowiedział się, że Paul sypia z Rachelą. Z całą pewnością wzburzyło to w nim falę złości i agresji. Jedne źródła podają, że van Gogh odciął sobie ucho sam, w akcie desperacji, natomiast inne, że Gauguin odciął mu je w pojedynku szpadą. Ale jako że mężczyźni lubili się i nie chcieli ponosić konsekwencji tego absurdalnego aktu, ustalili wersję wydarzeń przychylną dla Paula. Ucho Vincent zawinął w chustę i krwawiący zaniósł owej prostytutce . Jaka była prawdziwa wersja wydarzeń? Tego do dziś nie jesteśmy w stanie ustalić.

ucho

Vincent van Gogh zginął śmiercią tragiczną. Popełnił samobójstwo. Postrzelił się na łąkach szpitala do którego trafił i w którym zdrowie było mu przywracane. Lekarz Vincenta zaraz po tym czynie zadzwonił do jego brata Theo, który natychmiast przyjechał. Brat umarł mu na rękach po dwóch dniach konania. Lekarz, oczyścił ranę postrzałową, ale nie podjął się wyciągnięcia kuli. Theo nigdy nie mógł się pogodzić ze śmiercią brata. Postanowił nawet zorganizować wystawę Sztuki poświęconej dziełom brata, jednak nikt nie reflektował i nie wyrażał zainteresowania by wspomóc załamanego brata. Odmówił pomocy nawet Paul Gauguin. Rok później Theo ciężko zachorował i 21.01.1891 roku zmarł. Ciało Theo pochowano obok jego ukochanego brata Vincenta na cmentarzu w Auvers.

Rozwój i kształtowanie Vincenta nie zakończyły się jak u większości ludzi w wieku nastoletnim. W horoskopie możemy zauważyć kiedy osiągną, a raczej kiedy mógł osiągnąć punkt całkowitej dojrzałości i rozwoju. Spoglądając na Lunę kt znajduję się w domu 6, na wierzchołek domu 4, licząc w lewo przez asc do Księżyca, jego ostateczny rozwój dokonać miał się w wieku około 57  lat. Jak wiemy Vincent nie doczekał tegoż wieku . Był to bez wątpienia punkt kulminacyjny Jego kariery jako malarza. W czasie największej tragedii wewnętrznej, załamania jednocześnie tworzył „nową dziedzinę sztuki”.

auvers_400x400