OSHO – Psychologia ezoteryki, rozdz. Seks, miłość i modlitwa – Trzy kroki ku boskości

Osho urodzony jako Rajneesh Chandra Mohan Jain – hindi रजनीश चन्द्र मोहन जैन, szeroko znany również jako Bhagwan Shree Rajneesh

 (ur. 11 grudnia 1931 w Kuchwadzie, stan Madhya Pradesh w Indiach, zm. 19 stycznia 1990 w Punie)

 

oshoport

 

Horoskop OSHO:

OSHO

SPIS TREŚCI:
Wprowadzenie
Wewnętrzna rewolucja
Wejście w przepaść – Tajemnica medytacji
Seks, miłość i modlitwa – Trzy kroki ku boskości
Kundalini joga powrót do korzeni
Ezoteryczne gierki przeszkody dla wzrastania
Psychologia snów
Wyjście ponad siedem ciał
Stawanie się a istnienie
Fałsz wiedzy
Okna do boskości
Właściwe pytanie
Równowaga racjonalizmu i nieracjonalności

 

 

Rozdział III z XII   cała książka do ściągnięcia w form. pdf na dole strony

Seks, miłość i modlitwa – Trzy kroki ku boskości

Opisz nam duchowe znaczenie energii seksu. Jak możemy wysubtelnić seks i uczynić go duchowym? Czy możliwe
jest praktykowanie seksu, kochania się, jako medytacji, jako odskoczni ku wyższym poziomom świadomości?
Nie ma czegoś takiego jak energia seksu. Energia jest jedna i ta sama. Seks jest jednym z jej ujść, jednym z jej
kierunków, jednym z zastosowań tej energii. Energia Ŝycia jest jedna, przejawiać się moŜe w wielu kierunkach. Seks
jest jednym z nich. Gdy energia Ŝycia staje się biologiczna, staje się energią seksu.
Seks jest tylko zastosowaniem energii życia. Nie ma kwestii wysubtelnienia. Gdy energia życia płynie w innym
kierunku, nie ma seksu. Ale to nie jest wysubtelnienie, jest to przemiana.
Seks jest naturalnym, biologicznym przepływem energii życia i jej najniższym zastosowaniem. Jest to naturalne, bo
życie bez niego nie może istnieć, i najniższe, bo jest on podstawą, nie jest szczytem. Kiedy seks staje się totalnością,
całe życie zostaje po prostu zmarnowane. Przypomina to położenie fundamentu i dalsze kładzenie fundamentu, bez
budowania domu, dla którego ten fundament przeznaczono.
Seks jest po prostu okazją do wyŜszej przemiany energii Ŝycia. Pod tym względem wszystko jest w porządku, ale
gdy seks staje się wszystkim, gdy staje się jedynym ujściem dla energii Ŝycia, staje się destruktywny. MoŜe być tylko
środkiem, nie celem. Ale środki mają sens tylko wtedy, gdy cele zostają osiągnięte. Gdy człowiek robi niewłaściwy
uŜytek ze środka, cel ulega zniszczeniu. Gdy seks staje się centrum Ŝycia, jak to się stało, środki! zamienia się w
cele. Seks tworzy biologiczną podstawę istnienia,] trwania życia. Jest środkiem – nie powinien stać się celem.
Gdy seks staje się celem, ginie wymiar duchowy. A gdy seks staje się medytacyjny, kieruje się ku wymiarowi
duchowemu. Staje się stopniem, odskocznią.
Nie potrzeba wysubtelniać, bo energia jako taka nie jest ani seksualna, ani duchowa. Energia zawsze jest neutralna.
Sama w sobie nie ma nazwy. Nazwa pochodzi od drzwi, którymi płynie, Ta nazwa nie jest nazwą energii, jest nazwą
formy przyjmowanej przez energię. Gdy mówisz “energia seksualna”, oznacza to energię płynącą ujściem
seksualnym, ujściem biologicznym. Gdy ta sama energia płynie ku boskości, jest energią duchową.
Energia sama w sobie jest neutralna. Wyrażana biologicznie, jest seksem. Wyrażana emocjonalnie, może stać się
miłością, może stać się nienawiścią, może stać się złością. Wyrażana intelektualnie, może stać się naukowa, może
stać się literacka. Kiedy porusza się poprzez ciało, staje się fizyczna. Gdy przemieszcza się poprzez umysł, staje się
mentalna. Różnice nie są różnicami energii jako takiej, ale jej przejawionych zastosowań.
Dlatego mówienie o “wysubtelnieniu energii seksu” jest bezzasadne. Gdy nie korzystasz z ujścia seksu, energia
znów staje się czysta. Energia zawsze jest czysta. Przejawiając się drzwiami boskości, staje się duchowa, ale ta
forma to tylko przejaw energii.
Słowo “wysubtelnienie” wywołuje bardzo niewłaściwe skojarzenia. Wszystkie teorie wysubtelniania to teorie
tłumienia. Zawsze, gdy mówisz “wysubtelnienie seksu”, stajesz się mu przeciwny. Twoje potępienie zawiera się w
samym słowie.
Pytasz co moŜna zrobić z seksem. Wszystko, co robisz z seksem i wprost, jest tłumieniem. Istnieją tylko metody
pośrednie, w których w ogóle nie zajmujesz się energią seksualną, raczej zmierzasz do otwarcia drzwi do boskości.
Gdy drzwi do boskości będą otwarte, wszystkie istniejące w tobie energie zaczną płynąć ku tym drzwiom. Seks
zostaje pochłonięty. Gdy tylko moŜliwa jest wyŜsza błogość, niŜsze formy błogości stają się nieistotne. Nie masz ich
tłumić, ani walczyć z nimi. One po prostu zanikają. Seks nie jest wysubtelniany – zostaje przekroczony.
Cokolwiek czyni się z seksem negatywnie, nie zmieni to tej energii. Wręcz przeciwnie, stworzy w tobie konflikt,
który będzie destruktywny. Walcząc z energią, walczysz sam ze sobą. Tej walki nikt nie może wygrać. W jednej
chwili czujesz, że wygrałeś, w następnej chwili czujesz, że to seks wygrał. Stale tak będzie. Czasami nie będzie
seksu i będziesz czuł, że nad nim zapanowałeś, a w następnej chwili znów czujesz przyciąganie seksu i to wszystko,
co zyskałeś, zostaje utracone. Nikt nie może wygrać walki toczonej przeciwko własnej energii.
Gdy twoich energii potrzeba gdzieś indziej, gdzieś, gdzie jest więcej błogości, seks zaniknie. I nie jest tak, że energia
została wysubtelniona, nie jest tak, że coś z nią zrobiłeś. Raczej otworzyła się przed tobą nowa droga wiodąca ku
większej błogości i energia automatycznie, spontanicznie zaczyna płynąć ku tym nowym drzwiom.
Gdy trzymasz w dłoniach kamienie i nagle na swojej drodze napotykasz diamenty, nawet nie zauważysz, że
upuściłeś kamienie. Same upadną, jakbyś ich nie trzymał. Nawet nie będziesz pamiętał wyrzeczenia się ich, tego, że
je wyrzuciłeś. Nawet nie będziesz tego świadomy. I nie jest tak, że coś zostało wysubtelnione. Otworzyło się
większe źródło szczęścia, a mniejsze źródła same z siebie odpadły.
Jest to tak automatyczne, spontaniczne, że nie potrzebne jest żadne pozytywne działanie przeciw seksowi. Zawsze,
gdy robisz coś przeciw jakiejkolwiek energii, jest to negatywne. Prawdziwe, pozytywne działanie, nawet nie dotyczy
seksu – dotyczy medytacji. Nawet nie poznasz, że seks odszedł. Po prostu został wchłonięty przez to, co nowe.
Wysubtelnienie jest brzydkim słowem. Ma w sobie nutę antagonizmu, konfliktu. Seks trzeba przyjmować taki, jaki
jest. Jest jedynie biologiczną podstawą umożliwiająca istnienie życia. Nie nadawaj mu żadnego duchowego czy
anty-duchowego znaczenia. Zrozum po prostu fakt jego istnienia.
Gdy traktujesz go jako fakt biologiczny, w ogóle się nim nie zajmujesz. Zajmujesz się nim wtedy, gdy nadajesz mu
jakieś duchowe znaczenie. Nie nadawaj mu więc żadnego znaczenia – nie stwarzaj wokół niego żadnej filozofii.
Tylko zobacz fakty. Nie rób nic przeciw niemu, ani na jego korzyść. Niech będzie taki, ja jest – zaakceptuj go jako
coś normalnego. Nie przyjmuj jakiego nienormalnego nastawienia do niego.
Tak samo jak masz oczy i dłonie, tak samo powinieneś mieć seks. Nie jesteś przeciwny swoim oczom czy dłoniom,
nie bądź więc przeciwny seksowi. Wtedy kwestia co masz zrobić z seksem staje się nieistotna. Tworzenie
rozdwojenia za czy przeciwko seksowi nie ma sensu. Jest on faktem. Przyszedłeś do egzystencji przez seks i masz w
sobie wbudowany program dawania życia znowu przez seks. Jesteś częścią wielkiej ciągłości. Twoje ciało umrze,
ma więc wbudowany program stworzenia innego ciała które je zastąpi.
Śmierć jest pewna. Dlatego seks jest taki obsesyjny. Nie będziesz żył zawsze, musisz więc zostać zastąpiony
nowszym ciałem i repliką. Seks jest tak waŜny, poniewaŜ podkreśla go cała natura inaczej człowiek nie mógłby
istnieć. Gdyby seks był dobrowolny na ziemi nikt by nie pozostał. Seks jest tak obsesyjny, tak nie odparty, popęd
seksualny jest tak silny, ponieważ opowiada się za nim cała natura. Bez niego życie nie może istnieć.
Seks jest tak istotny dla religijnych poszukujących, ponieważ jest tak przymusowy, tak nieodparty, tak naturalny.
Stał się wyznacznikiem poznania czy energia życia w konkretnym człowieku dotarła do boskości. Nie możemy
poznać wprost, że ktoś napotkał boskość, nie moŜemy poznać wprost, że ktoś ma diamenty – możemy jednak
bezpośrednio poznać czy ten ktoś rzucił kamienie, gdyż kamienie są nam znane. Możemy poznać wprost, że ktoś
wykroczył poza seks, bo seks jest nam znany.
Seks jest tak kompulsywny, tak przymusowy, jest tak wielką siłą, Ŝe nie moŜna wyjść poza niego dopóki nie dostąpi
się boskości. Dlatego brahmacharya stało się kryterium poznania czy jakiś człowiek dotarł do boskości. Dla niego
seks taki, jaki istnieje w normalnych ludziach, nie istnieje.
Nie znaczy to, że porzucając seks dostąpisz boskości. Odwrotność jest fałszem. Ten, kto znalazł diamenty, porzuca
kamienie które niósł, ale odwrotna sytuacja nie jest prawdą. Możesz wyrzucić kamienie, ale nie oznacza to, że
dostaniesz coś od nich większego.
Wtedy będziesz pośrodku. Umysł będziesz miał stłumiony, nie taki, który wykroczył ponad. Seks będzie wrzał w
tobie i wywoła piekło wewnątrz. Nie będzie to wyjściem poza seks. Gdy seks staje się stłumiony, staje się brzydki,
chorobliwy, neurotyczny. Staje się perwersyjny.
Tak zwane religijne nastawienie do seksu stworzyło seksualność perwersyjną, kulturę, która jest zupełnie
neurotyczna pod względem seksualności. Nie opowiadam się po jej stronie. Seks jest faktem biologicznym, nie ma w
nim nic złego. Nie walcz więc z nim, bo ulegnie perwersji – a seks perwersyjny nie jest krokiem naprzód. Jest
spadnięciem poniżej normalności, krokiem ku szaleństwu. Gdy stłumienie staje się tak intensywne, że nie możesz
dłużej z nim trwać, eksploduje i w tej eksplozji ty zostaniesz zatracony.
Jesteś wszystkimi cechami ludzkości, jesteś wszystkimi możliwościami. Normalny fakt seksu jest zdrowy, ale kiedy
staje się on nienormalnie stłumiony, staje się niezdrowy. Przejść od normalności do boskości możesz bardzo łatwo,
natomiast przejście do boskości od umysłu neurotycznego staje się żmudne i w pewnej mierze niemożliwe. Najpierw
musisz stać się zdrowy, normalny. Wtedy, w końcu, jest taka możliwość, że można wykroczyć ponad seks.
Co więc trzeba robić? Poznaj seks! Wejdź w niego świadomie! Oto sekret otwarcia nowych drzwi. Wchodząc w seks
nieświadomie, będziesz jedynie instrumentem w rękach ewolucji biologicznej – ale jeżeli zdołasz być świadomy w
akcie seksu, sama ta świadomość staje się głęboką medytacją.
Akt seksu jest tak przymusowy i tak kompulsywny, że trudno jest być w nim świadomie, ale nie jest to niemożliwe.
A jeśli zdołasz być świadomy w akcie seksu, nie będzie w życiu żadnego takiego faktu, w którym nie będziesz mógł
być świadomy, bo żaden akt nie jest tak głęboki jak seks.
Jeśli zdołasz być świadomy w akcie seksu, będziesz świadomy nawet w śmierci. Głębia aktu seksu i głębia śmierci
są takie same, analogiczne. Docierasz do tego samego punktu. Jeśli więc zdołasz być świadomy w akcie seksu,
osiągnąłeś coś wielkiego. Jest to bezcenne.
Wykorzystaj więc seks jako akt medytacji. Nie walcz z nim nie występuj przeciw niemu. Nie możesz walczyć
przeciw naturze jesteś jej nierozdzielną częścią. Musisz wobec seksu mieć nastawienie przyjaźni, sympatii. Jest to
najgłębszy dialog między i naturą.
Tak naprawdę akt seksu w rzeczywistości nie jest dialogiem między męŜczyzną i kobietą. Jest to dialog mężczyzny z
naturą poprzez kobietę; i kobiety z naturą, poprzez męŜczyznę. Jest dialog z naturą. Na chwilę znajdujesz się w
kosmicznym przepływie, jesteś w niebiańskiej harmonii, jesteś w harmonii z całością. I tak mężczyzna jest spełniony
dzięki kobiecie, zaś kobieta dzięki mężczyźnie.
MęŜczyzna nie jest całością i kobieta nie jest całością. Oboje są dwoma fragmentami całości. Dlatego zawsze, gdy
tylko stają się jednością w akcie seksualnym, mogą znaleźć się w harmonii z najgłębszą naturą wszystkiego, z Tao.
Ta harmonia moŜe być biologicznymi narodzinami nowego istnienia. Jeśli jesteś nieświadomy, jest to jedyna
moŜliwość. Ale jeśli jesteś świadomy, ten akt moŜe stać się narodzinami dla ciebie, duchowymi narodzinami. Dzięki
niemu staniesz się “dwakroć narodzony”.
Gdy bierzesz w tym udział świadomie, stajesz się świadkiem. A gdy staniesz się świadkiem w akcie seksu,
wykroczysz ponad seks, bo w byciu świadkiem stajesz się wolny. Teraz nie będzie kompulsji. Nie będziesz
nieświadomym uczestnikiem. Gdy w tym akcie staniesz się świadkiem, wykroczysz ponad niego. Teraz wiesz, Ŝe nie
jesteś tylko ciałem. Siła bycia świadkiem poznała coś spoza tego aktu.
To “poza” moŜna poznać tylko wtedy, gdy jesteś głęboko we wnętrzu. Nie jest to powierzchowne spotkanie. Gdy
targujesz się na rynku, twoja świadomość nie moŜe wejść bardzo głęboko, bo sam ten akt jest powierzchowny. Jeśli
chodzi o człowieka, akt seksu jest jedynym aktem, przez który moŜe on stać się świadkiem wewnętrznych głębi.
Im bardziej wchodzisz w medytację przez seks, tym seks będzie miał mniejsze oddziaływanie. Medytacja z niego
wyrośnie, ale z tej wyrastającej medytacji otworzą się nowe drzwi i seks zaniknie. Nie będzie to wysubtelnienie.
Przypomni to sytuację, gdy suche liście opadają z drzewa. Drzewo nie pozna, że liście opadają. Tak samo i ty nie
poznasz, że odchodzi mechaniczna potrzeba seksu.
Uczyń z seksu medytację, uczyń seks przedmiotem medytacji. Traktuj go jak świątynię, a wykroczysz ponad niego i
dokona się twoja przemiana. Wtedy seksu nie będzie, i nie będzie tłumienia, wysubtelniania. Seks będzie po prostu
nieistotny, bez znaczenia. Wyrosłeś ponad niego. Dla ciebie nie ma on sensu.
Przypomina to sytuację dorastającego dziecka. Teraz zabawki nie mają sensu. Ono niczego nie wysubtelniało,
niczego nie tłumiło. Po prostu dorosło, stało się dojrzałe. Zabawki nie mają teraz znaczenia. Są dziecinne, a dziecko
nie jest już dzieckiem.
Tak samo, im więcej medytujesz, tym seks będzie słabiej na ciebie oddziaływał. I stopniowo, spontanicznie, bez
świadomego wysiłku mającego wysubtelnić seks, energia znajdzie nowe źródło, do którego będzie płynąć. Ta sama
energia, która płynęła poprzez seks, teraz będzie płynąć poprzez medytację. A gdy płynie ona poprzez medytację,
otwierają się drzwi boskości.
Jeszcze jedno. Używasz słów “seks” i “miłość”. Zwykle używamy tych dwóch słów tak, jakby miały one jakieś
wewnętrzne powiązanie. Nie mają – miłość przychodzi dopiero po odejściu seksu. Wcześniej miłość to tylko
przynęta, gra wstępna i nic innego. Jest jedynie przygotowaniem gruntu do aktu seksu. Jest tylko wprowadzeniem do
seksu, przedmową, niczym innym. Dlatego im więcej seksu między dwojgiem ludzi, tym mniej miłości, ponieważ
przedmowa jest niepotrzebna.
Gdy dwoje ludzi jest w miłości i nie ma między nimi seksu, będzie wielka miłość romantyczna. Ale kiedy wkroczy
seks, miłość znika. Seks jest tak nagły. Sam w sobie jest tak gwałtowny. Potrzeba mu wprowadzenia, potrzeba gry
wstępnej. Miłość, jak my ją znamy, jest tylko okryciem nagiego faktu seksu. Jeśli wejrzysz głęboko w to, co
nazywasz miłością, znajdziesz seks przygotowujący się do skoku. Zawsze jest tuż za rogiem. Miłość przemawia.
Seks się przygotowuje.
Ta tak zwana miłość łączy się z seksem, ale jest tylko przedmową. Gdy przyjdzie seks, ta miłość odpadnie. Dlatego
małżeństwo zabija miłość romantyczną, i to zabija ją absolutnie. Dwoje ludzi zapoznaje się ze sobą i gra wstępna,
miłość, staje się niepotrzebna.
Prawdziwa miłość nie jest przedmową – jest aromatem. Nie przychodzi przed seksem, a po nim. Nie jest prologiem,
a epilogiem. Jeśli przejdziesz przez seks i odczuwasz do tej osoby współczucie, rozwija się miłość. A jeśli
medytujesz, będziesz czuł się współczujący. Gdy medytujesz w akcie seksu, twój partner seksualny nie będzie tylko
przedmiotem służącym twojej fizycznej przyjemności. Będziesz czuł wdzięczność do niego czy do niej, bo oboje
doszliście do głębokiej medytacji.
Jeśli medytujesz w seksie, powstanie między wami nowa przyjacielskość, bo dotarliście dzięki sobie do komunii z
naturą. Dzięki sobie macie chwilowy wgląd w nieznane głębie rzeczywistości. Będziecie czuli dla siebie
wdzięczność i współczucie – współczucie dla cierpienia, współczucie dla poszukiwania, współczucie dla towarzysza
lub towarzyszki, kompana podróży, współczucie dla błądzącego po omacku przyjaciela.
Gdy seks staje się medytacyjny, dopiero wtedy zjawia się aromat, który za nim idzie, uczucie, nie będące grą
wstępną seksu, ale dojrzałością, wzrastaniem, medytacyjnym urzeczywistnieniem. Dlatego gdy akt seksu staje się
medytacyjny, odczujesz miłość. Miłość jest połączeniem wdzięczności, przyjacielskości i współczucia. Gdy są te
trzy uczucia, jesteś w miłości.
Gdy rozwinie się ta miłość, wykroczysz ponad seks. Miłość rozwija się poprzez seks, ale wychodzi poza niego. Jest
jak kwiat: wychodzi z korzeni, ale wykracza poza nie. I nie wróci, powrotu nie ma. Gdy rozwinie się miłość, nie
będzie seksu. Tak naprawdę jest to jeden ze sposobów poznania narodzin miłości. Seks jest jak skorupka jajka,
skorupka, z której ma wyjść miłość. Gdy wyjdzie, skorupki nie będzie. Będzie rozbita, wyrzucona.
Seks może dojść do miłości tylko wtedy, gdy jest medytacja -nigdy indziej. Gdy nie ma medytacji, ten sam seks
będzie powtarzany i znudzi cię to. Seks będzie coraz bardziej nużący i nie będziesz czuł wdzięczności dla tamtej
osoby. Raczej poczujesz się oszukany, poczujesz do niej wrogość. Ona nad tobą dominuje. Dominuje przez seks, bo
stał się on dla ciebie potrzebą. Stałeś się niewolnikiem, bo nie możesz żyć bez seksu. A nie możesz czuć przyjaźni do
kogoś, wobec kogo stałeś się niewolnikiem.
I oboje czują to samo – że ten drugi człowiek jest panem. Ta dominacja będzie negowana i zwalczana, ale seks nadal
będzie powtarzany. Stanie się rutyną dnia. W seksie walczysz z partnerem, potem wszystko naprawiasz. Potem znów
walczysz, potem znów naprawiasz. Miłość w najlepszym przypadku jest ledwie dostosowaniem. Nie możesz czuć
przyjaźni, nie ma współczucia. Zamiast tego jest okrucieństwo i przemoc, czujesz się oszukany. Stałeś się
niewolnikiem. Seks nie zdoła rozwinąć się w miłość. Pozostanie tylko seksem.
Przejdź przez seks! Nie bój się go, bo lęk nigdzie nie prowadzi. Jeśli człowiek ma się bać czegokolwiek, to tylko
samego lęku. Nie bój się seksu i nie walcz z nim, bo to też jest pewnego rodzaju lęk. “Walka lub ucieczka” – walka
lub odejście, to dwie drogi lęku. Nie uciekaj więc od seksu, nie walcz z nim. Zaakceptuj go, przyjmij go za pewnik.
Wejdź w niego głęboko, poznaj go totalnie, zrozum go, medytuj w nim, a wyjdziesz ponad niego. Jeśli w akcie seksu
medytujesz, otwierają się nowe drzwi. Napotykasz nowy wymiar, bardzo nieznany, niesłyszany, i przepływa większa
błogość.
Napotkasz coś tak błogiego, że seks stanie się nieistotny i samoistnie wygaśnie. Teraz twoja energia przestaje płynąć
w tym kierunku. Energia zawsze płynie ku błogości. Ponieważ błogość pojawia się w seksie, energia płynie ku
niemu, ale jeśli szukasz więcej błogości – błogości wykraczającej ponad seks, wychodzącej ponad seks, błogości
dającej większe spełnienie, głębsze – wtedy, sama z siebie, energia przestanie płynąć w kierunku seksu.
Kiedy seks staje się medytacją, rozkwita w miłość, i ten rozkwit jest ruchem ku boskości. To dlatego miłość jest
boska. Seks jest fizyczny, miłość jest duchowa. A gdy zjawi się kwiat miłości, przyjdzie modlitwa, przyjdzie za nim.
Teraz nie jesteś już daleko od boskości. Jesteś blisko domu.
Teraz zacznij medytować z miłością. To jest drugi krok, gdy jest ta chwila komunii, gdy jest ta chwila miłości,
zacznij medytować. Wejdź w nią głęboko, bądź jej świadomy. Teraz nie spotykają się ciała. W seksie spotykają się
ciała, w miłości spotykają się dusze. Nadal jest to spotkanie, spotkanie dwojga osób.
Zobacz teraz miłość tak, jak widziałeś seks. Zobacz tę komunię, wewnętrzne spotkanie, ten wewnętrzny stosunek
seksualny. Wtedy wykroczysz nawet ponad miłość i dojdziesz do modlitwy. Ta modlitwa jest drzwiami. Nadal jest
to spotkaniem, ale nie spotkaniem dwojga osób. Jest to komunia między tobą i całością. Teraz ta druga strona, jako
człowiek, odpadła. Jest to strona bezosobowa – cała egzystencja – i ty.
Ale modlitwa nadal jest spotkaniem, więc w końcu też musi; zostać przekroczona. W modlitwie wierny i boskość są
oddzielni, bhakta i bhagwan są oddzielni. Nadal jest to spotkanie. Dlatego właśnie Meera czy Teresa, opisując swoje
doznania modlitewne, mogły używać określeń seksualnych.
W chwilach pełnych modlitwy trzeba medytować. Znów bądź temu świadkiem. Zobacz tę komunię między sobą i
całością. Wymaga to najsubtelniejszej z moŜliwych świadomości. Jeśli zdołasz być świadomy spotkania między
sobą i całością, wyjdziesz ponad siebie i ponad całość, jedno i drugie. Wtedy ty jesteś całością. A w tej całości nie
ma dualizmu, jest tylko jedność.
Tej jedności poszukuje się przez seks, przez miłość, przez modlitwę. Właśnie ta jedność jest tym, do czego tęsknimy.
Nawet w seksie, ta tęsknota dotyczy jedności. Błogość przychodzi, bo na jedną chwilę stajecie się jednością. Seks
pogłębia się w miłość, miłość pogłębia się w modlitwę, a modlitwa pogłębia się w totalne wykroczenie ponad,
totalną jedność.
To pogłębienie zawsze przychodzi z medytacji. Metoda jest zawsze taka sama. Poziomy się różnią, wymiary się
różnią, kroki się różnią, a metoda zawsze jest ta sama. Wejdź w seks i znajdziesz miłość. Wejdź głęboko w miłość i
dojdziesz do modlitwy. Wejdź w modlitwę, a eksplodujesz w jedność. Ta jedność jest totalna, ta jedność jest
błogością, ta jedność jest ekstazą.
Dlatego tak ważne jest, by nie przyjmować nastawienia walki. W każdym fakcie obecna jest boskość. Może być
wystrojona, może być ubrana; musisz ją rozebrać, zdjąć jej ubranie. Znajdziesz jeszcze więcej subtelnych ubrań.

Znów, zdejmij je. Dopóki nie napotkasz jedności w jej totalnej nagości, nie znajdziesz zaspokojenia, nie poczujesz
się spełniony.
Gdy dochodzisz do nieubranej jedności, jedności pozbawionej szat, stajesz się z nią jednym, bo kiedy poznasz tę
nagość, nie będzie to nikt inny – tylko ty sam. W istocie rzeczy każdy poszukuje siebie poprzez innych ludzi.
Pukając do cudzych drzwi trzeba znaleźć swój własny dom.
Gdy z rzeczywistości zdjęte zostaną okrycia, jesteś z nią jednym, bo róŜnicą są tylko szaty. Ubrania są barierą, nie
możesz więc rozebrać rzeczywistości dopóki sam się nie rozbierzesz. Dlatego medytacja jest bronią obosieczną –
rozbiera rzeczywistość i równocześnie rozbiera ciebie. Rzeczywistość staje się naga i ty stajesz się nagi. A w chwili
totalnej nagości, totalnej pustki, stajesz się jednością.
Nie jestem więc przeciw seksowi. Nie znaczy to, Ŝe opowiadam się za seksem. Znaczy to, Ŝe opowiadam się za
głębokim wejściem w niego i odkryciem tego, co jest poza nim. To poza zawsze jest, ale zwykły seks jest seksem
dorywczym, nikt więc nie wchodzi głęboko. Jeśli zdołasz wejść głęboko, poczujesz do boskości wdzięczność za to,
Ŝe dzięki seksowi otworzyły się inne drzwi. A jeŜeli seks będzie tylko dorywczy, nie poznasz, Ŝe byłeś blisko czegoś
większego.
Jesteśmy tak sprytni, Ŝe stworzyliśmy fałszywą miłość, która nie przychodzi po seksie, a przed nim. Jest czymś
kultywowanym, sztucznym. Miłość była tylko przedmową, a teraz ta przedmowa nie jest juŜ potrzebna. Ale
prawdziwa miłość zawsze jest poza seksem – kryje się za seksem. Wejdź w niego głęboko, medytuj w nim religijnie,
a rozkwitniesz w miłujący stan umysłu.
Nie jestem przeciw seksowi i nie opowiadam się za miłością. I tak musisz wykroczyć poza nią. Medytuj na niej,
wyjdź poza nią. Przez medytację rozumiem, Ŝe musisz przejść przez nią w pełni uwaŜności, świadomości. Nie wolno
ci przejść przez nią ślepo, nieświadomie. Jest wielka błogość, a ty moŜesz przejść na ślepo i przegapić ją. Tą ślepotę
trzeba przemienić. Musisz stać się człowiekiem z otwartymi oczami. Kiedy masz otwarte oczy, j seks moŜe
zaprowadzić cię na ścieżkę jedności.
Kropla może stać się oceanem. W sercu każdej kropli jest to j pragnienie. W każdym czynie, w każdym pragnieniu,
znajdziesz: tę samą tęsknotę. Odkryj ją, idź za nią. To wielka przygoda! Tak, jak dzisiaj przeżywamy nasze życia,
jesteśmy nieświadomi. Ale choć tyle można zrobić. Jest to żmudne, ale nie niemożliwe. Było możliwe dla Jezusa,
dla Buddy, dla Mahavira, i jest możliwe dla każdego innego.
Gdy wchodzisz w seks z tą intensywnością, z tą uwaŜnością, z tą wraŜliwością, wykraczasz ponad niego. Nie będzie
w tym żadnego wysubtelnienia. Gdy wykraczasz ponad, nie będzie seksu, nawet wysubtelnionego. Będzie miłość,
modlitwa i jedność.
To są trzy etapy miłości: miłość fizyczna, miłość psychiczna i miłość duchowa. A gdy te trzy etapy zostaną
przekroczone, jest boskość. Gdy Jezus rzekł “Bóg jest miłością”, była to najbliższa możliwa definicji, bo ostatnim,
co znamy na drodze do Boga, jest miłość. Dalej jest nieznane, a nieznanego nie moŜna zdefiniować. MoŜemy
wskazać boskość tylko przez nasze ostatnie urzeczywistnienie – miłość. Poza punktem miłości nie ma juŜ
doznawania, ponieważ nie ma doznającego. Kropla stała się oceanem!
Idź krok po kroku, ale zprzyjaznym nastawieniem. Bez napięcia, bez walki. Po prostu idź uwaŜnie. UwaŜność jest

jedynym światłem w ciemnej nocy Ŝycia. Mając to światło, wejdź w nią. Szukaj w kaŜdym kącie. Boskość jest
wszędzie, nie bądź więc przeciwny niczemu.
Ale i nie pozostawaj po stronie czegokolwiek. Idź dalej, gdyŜ czeka cię jeszcze większa błogość. Ta podróŜ musi
trwać. Jeśli jesteś blisko seksu, uŜyj seksu. Jeśli jesteś blisko miłości, uŜyj miłości. Nie myśl kategoriami tłumienia
lub wysubtelniania, nie myśl kategoriami walki. Boskość moŜe kryć się we wszystkim -dlatego nie walcz, nie
uciekaj przed niczym. Tak naprawdę, jest ona ukryta we wszystkim, gdziekolwiek więc jesteś, wejdź najbliższymi
drzwiami i idź przed siebie. Nie zatrzymuj się, a dotrzesz – bo życie jest wszędzie.
Jezus rzekł “Pod kaŜdym kamieniem znajdziesz Pana” – a ty widzisz tylko kamienie. Musisz przejść przez ten
kamienny stan umysłu. Kiedy widzisz seks jako wroga, staje się on kamieniem. Staje się nieprzezroczysty, nie
widzisz tego, co jest za nim. Użyj go medytuj na nim, a kamień stanie się jak szkło. Zobaczysz co jest za nim, i
zapomnisz o szkle. Będziesz pamiętał o tym, co jest za szkłem.
Jeśli coś staje się przezroczyste, znika. Nie czyń więc z seksu kamienia, uczyń go przezroczystym. A
przezroczystym staje się on dzięki medytacji.

 

Osho – Psychologia ezoteryki