„Druga połowa życia” – 5 spotkanie Akademii Jungowskiej w Bielsku – Białej

Serdecznie zapraszam na piąte spotkanie Akademii Jungowskiej w Bielsku – Białej.

„Druga połowa życia, jaźń i duchowość”. W czasie zajęć poruszymy w perspektywie jungowskiej takie tematy jak sens życia, spełnienie, religia i śmierć.

Nie możemy przeżyć popołudnia naszego życia wedle programu poranka — ponieważ to, co rano było wielkie, wieczorem okaże się małe, a to, co rano było prawdą, wieczorem stanie się kłamstwem.
CARL GUSTAV JUNG, THE STRUCTURE AND DYNAMICS OF THE PSYCHE

Jabłko2

Data: 25.01.2014
Godzina:15:00-17:00
Koszt: 40 zł
Miejsce: Studio Dakini Bielsko – Biała
Zapisy: Magdalena Janusz nr. tel. 530 246 506 lub mailowo: jmagdalena33(at)gmail.com

Prowadzący: dr hab. Mirosław Piróg (1964) – pracownik naukowy Instytutu Filozofii Uniwersytetu Śląskiego. Studiował fizykę teoretyczną oraz filozofię na Uniwersytecie Śląskim. Od ponad 20 lat zajmuje się psychologią głębi Carla Gustava Junga, a zwłaszcza problematyką symbolu i doświadczenia religijnego. Prowadzi wykłady i seminaria ukazujące powiązania pomiędzy współczesną nauką a starożytnymi tradycjami mądrościowymi. Autor książek „Psyche i symbol” (Kraków, 1999), „Williama Jamesa filozofia doświadczenia religijnego” (Katowice, 2011), redaktor „Odcieni gnozy” (Katowice, 2007) oraz kilkudziesięciu artykułów. Członek rady naukowej pisma „Hermaion” Warszawa), poświęconego badaniom nad zachodnią tradycją ezoteryczną. Stały współpracownik pisma „Albo-albo. Problemy psychologii i kultury” (Warszawa). Prezes Stowarzyszenia Rozwoju Myśli Filozoficznej „Eudaimonia”. Prywatnie wielbiciel kotów, dobrych książek, oraz autor baśni filozoficznych.

strona fb” https://www.facebook.com/events/722136154477471/?source=1

Reklamy

Giovanni Papini SKOŃCZONY CZŁOWIEK L’UOMO FINITO – Rozdział XXIV TALENT

Giovanni Papini SKOŃCZONY CZŁOWIEK L’UOMO FINITO
Przełożył z włoskiego i przedmową poprzedził dr Edward Boye
Powszechna Spółka Wydawnicza PŁOMIEŃ, Warszawa 1934

Rozdział XXIV – TALENT

[ortografia oraz interpunkcja zgodna z oryginałem]

Ludzie szepczą dookoła, że mam talent. Miłe głuptasy sądzą widać, że temi słowami czynią mi wielki zaszczyt i sprawiają ogromna przyjemność. Niektórzy twierdzą nawet, że mam wielki talent, że jestem obdarzony ogromnym talentem. Ci właśnie poczytują się za ludzi mi najbliższych, za ludzi, którzy mnie prawdziwie kochają.

Dziękuję wam serdecznie, drodzy poczciwcy; niechże Bóg was za wszystko szczodrze wynagrodzi. Róbcie i mówcie to, co robić i mówić chcecie, przezwyciężajcie nawet swoją miłość własną i moje grubiaństwo. Czyż jednak miedzy wami nie znajdzie się ktoś, ktoby zdał sobie sprawę z tego, do jakiego stopnia mnie obraża tem „utalentowaniem” ?

Do sto diabłów z waszym talentem! Cóż to jest ten talent? Czyż doprawdy na serio przypuszczacie, że ja zadowolnię się tem, iż do samej śmierci będę człowiekiem utalentowanym – młodzieńcem rokującym piękne nadzieje, miłym, dowcipnym kolegom, umiejącym zainteresować publiczność? Za kogóż wy mnie bierzecie, na miłosierdzie boskie? Czy moja twarz podobna jest do uśmiechniętej twarzy człowieka, który się kontentuje tem, co posiadają wszyscy i jest szczęśliwy, gdy ma na języku dziesięć idei, a w kieszeni sto franków? Czy nie spostrzegliście złowieszcze sroki, że talent – to zwykły, najzwyklejszy towar, spotykany na ludzkich jarmarkach. Zwłaszcza we Włoszech! Powiedzcie mi, kto w tym szczęśliwym, błogosławionym przez bogów kraju, nie ma talentu? Jeśli mi takiego pokażecie, zapłacę wam tyle srebra, ile on sam waży. Talent, moi prostaczkowie, biega tutaj po ulicach, napełnia domy, nawadnia książki, wylewa się ze wszystkich ust.

– Jakiż utalentowany chłopiec! Szkoda tylko, że nie chce się wziąć do żadnej pracy.

– To złodziej, oszust, krętacz, ale jakże utalentowany człowiek.

– Zgadzam się z tobą, że mówi straszne głupstwa, ale przecież nie możesz zaprzeczyć, że ma wielki talent. Oto słowa, które się słyszy we Włoszech codziennie na wszystkich ulicach, we wszystkich domach i we wszystkich knajpach, wszędzie tam, gdzie spotykają się tak zwani ludzie inteligentni. Kto umie ułożyć piosenkę o miłek kadencji i możliwych rymach – ten ma talent. Talent ma także ten, kto potrafi akwarelą wymalować kwiateczki, wydające się „jak żywe”, talent ma ten, kto subtelnie uderza w klawisze fortepianu, stojącego przed gipsowym popiersiem Beethovena. Utalentowany jest także i ten, kto z pewną łezką i wdziękiem potrafi opisać klęskę trzęsienia ziemi. Utalentowani są także rzeźbiarze, wyrabiający figurki z kasztanów indyjskich i dyletanci–wróżbiarze, którzy eksploatują cudzy umysł, obracając w dym zarówno idee jak i hawańskie cygara.

Pytam się was raz jeszcze: kto u nas niema talentu? Nawet i ci, którzy nic nie robią, posiadają talent – posiadają go także politycy… a nawet i dziennikarze…

Powiedzmy sobie raz na zawsze szczerze: kto mówi, że mam talent, obraża mnie. Kto mówi, że jestem człowiekiem utalentowanym wyrządza mi wielką krzywdę.

Nie potrzeba mi waszego talentu! Wieszam go wraz z gazetą na gwoździu w klozecie! Mówię wam wyraźnie: talent dla mnie to tylko wyższy stopień przeciętności. Talent – to wyższa forma umysłu, którą wszyscy są w stanie rozumieć, oceniać  i lubić. Talent – to przyjemna w smaku mieszanina, przypadająca do gustu damom, profesorom, adwokatom, światowcom, ludziom wykształconym, jednem słowem wszystkim, którzy przebywają między niebem a ziemią, piekłem a rajem, w jednakowej odległości zarówno od bydlęcia, jak i od geniusza.

Patrzajcież, co mi do głowy przyszło! Talent w dialekcie toskańskim, oznacza nie tylko umysł więcej niż przeciętny, ale ma także i inne znaczenie. Jest to ów żelazny ząb u dołu klucza, służący do otwierania zamków. Te dwa pojęcia, są bliskie sobie, nie tylko ze względu na to, że sąsiadują w słownikach. Talent to właśnie to, co odkrywa. Mając talent można się wszędzie dostać, można rozumieć prawie wszystko, można się wielu ludziom podobać. Talent – to paszport życiowy, to wytrych uniwersalny, otwierający drzwi giełd, na których stwarza się sobie pozycje. Jeden ma talent tworzenia pięknych rzeczy, inny talent wmawiania ludziom, że jego złe utwory są dobre. Są to dwa róże rodzaje talentów, lecz ich właściciele jednakowo zarabiają na nich. Niech ich tam Pan Bóg kocha! Niech zarabiają, bawią się i zabawiają wszystkich, ci ludzie utalentowani! Nie należę do ich grona i za nic należeć nie chcę!

Chociaż staracie się usilnie ogłupić mnie, mnie jak dawniej podobają się krańcowości. Jeżeli chodzi o żywe istoty, odnoszę się przyjaźnie tylko do ludzi, żyjących życiem zwierzęcem i idealnie wegetacyjnem, tylko do tych, którzy spełniają uczciwie swój trud, nie mędrkując, nie obnosząc się ze swoimi pretensjami, nie szczebiocząc uprzykrzenie – albo też do prawdziwego geniusza, wielkiej duszy, olbrzymiego bohatera, tak samotnego, jak góra w nocy.

Albo prostak, albo Dante – do diabła z wszystkimi innymi, z ludźmi utalentowanymi, dowcipnymi, zdolnymi, z nienawistnymi mi inteligentami! Kimże oni są wobec brudnego chłopa, który młóci zboże po to, abyśmy jedli chleb, lub tez wobec poety, wyszarpującego z wnętrzności swoich słowa, zdolne wstrząsać myślą tysiąca pokoleń.

Cóż wy tworzycie? Słowa i słowa, mistyfikacje i zabaweczki!

Co się mnie tyczy, to ja już wybór zrobiłem. Nie mógłbym, gdybym nawet chciał, stać się drzewem lub oraczem, jednakże pragnę, rozpaczliwie pragnę, stać się człowiekiem, a nawet – powiedzmy otwarcie to słowo, budzące dreszcz trwogi – geniuszem! Jeśli padnę w połowie drogi, nie osiągnąwszy realizacji mojego pragnienia, pogodzę się bez szemrania ze smutnym losem moim, będę opłakiwał siebie, ale nie sprostytuuję się z tymi, którymi pogardzam. Umrę samotnie, w jakimś zakątku świata jak ten dzielny wilk De Vigny! Nigdy, za nic się nie upokorzę! Pewien jestem, że nawet, nie osiągnąwszy celu – przeżyję wielkie radości na myśl, że moja czysta dusza wpatrzona jest lunatycznie w coś majestatycznego i absurdalnego. Nie poczuję kamieni pod mojemi stopami, nie usłyszę chichotu tych, którzy obrabiając swój ogródek, uważają go za cały świat.

Niech cię to nie martwi o moje dzielne ja, że nieraz wydasz się głupie i nieokrzesane. Geniusz nie zajmuje się dowcipna paplaniną, nie wydobywa z siebie wdzięcznych idejek, nie stara się nawiązywać do ostatniego numeru gazety lub do modnej akurat książki. Nie, nie!

Geniusz – to dziecko i wariat. Jest on geniuszem dlatego, że ma odwagę być dziecinny i szalony, że czasami musi się wydawać idiotą, głupcem, człowiekiem dziwiącym się wszystkiemu i mówiącym rzeczy niezgodne z powszechnemi pojęciami.

Jednakże tylko geniusz, o moje ja, przezywa te cudowne godziny, w których się zdaje, że Bóg przemawia naszemi ustami, gdy wszystko jest już światłem, gdy wszystko się odkrywa, staje się jasne i harmonijne, jak przezroczyste wody rzeki. Są to godziny, gdy dusza zmienia się w ogień, będący istotnie ogniem, w powietrze, będące istotnie powietrzem, w miłość, będącą istotnie miłością. W godzinach tych, dzięki sile jakiegoś tajemniczego szaleństwa, wszystko okazuje się możliwe, wszystko się uświęca, a człowiek nie może już odróżnić, gdzie świat, a gdzie dusza jego, – gdzie jego dusza, a gdzie świat.

Cóż, czy nie widzicie teraz, jak nędzną i nikczemna zabawką jest wasz talent w stosunku do takich przeżyć? Za jedną taka godzinę, za jedną, jedyną taką godzinę, oddałbym cały mój talent, cały wasz talent, talent wszystkich błaznów zaludniających ziemię!

Papini

 

Astrologiczne źródła nazizmu

ASTROLOGICZNE & EZOTERYCZNE ŹRÓDŁA NAZIZMU

Na zgliszczach II Wojny Światowej Adolf Hitler chciał zbudować zupełnie nowy świat, ustanawiając odpowiedni porządek wedle jego własnej idei. Idea ta zrodziła się długo przed tym zanim Hitler stał się Fuhrerem III Rzeszy. W owym świecie miejsce i panowanie miała przejąć rasa tzw. Aryjskich nadludzi.

nadludzie

 

Aranżacja muzyczna Ryszarda Wagnera „Parsifal”  stała się pierwowzorem wystąpień politycznych Hitlera . Decydującym dla jego wyboru życiowego miało też być obejrzenie innej opery Wagnera pt. Rienzi. Hitler uważał, iż muzyka nieodłącznie wiąże się z polityką i w połączeniu z innymi elementami (np. naprzemienne postulowanie pomysłów zarówno radykalnych jak i socjalistycznych) tworzy skuteczną broń propagandową umożliwiającą pozyskanie poparcia mas społecznych. Ustalał on takt, a strategia ta umożliwiła Hitlerowi opanowanie niemieckiego społeczeństwa i uzyskanie całkowitego i bezkrytycznego poparcia dla planów ekspansji militarnej w Europie i dyskryminacji mniejszości etnicznych, wynikającej ze zbrodniczych planów praktycznej realizacji nazistowskiej teorii rasowej.

Wagner

Horoskop radix Ryszarda Wagnera

 

 

Posłużę się słowami Barona Salo a dokładniej – Salo Wittmayer’a Barona – człowieka, który wygłosił niezwykłą przemowę na procesie Eichmana – odpowiedzialnego za realizację „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” – Endlosung.

Baron Salo

eichman

Od lewej: Baron Salo,  Adolf Eichmann

 

Adolf Otto Eichmann (ur. 19 marca 1906 w Solingen, zm. 31 maja 1962 w Ramli) – niemiecki funkcjonariusz nazistowski, ludobójca,zbrodniarz wojenny. Główny koordynator i wykonawca planu Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej. Członek organizacji uznanych po wojnie za przestępcze: SS (Drużyna Ochronna), SD (Służba Bezpieczeństwa), Gestapo (Tajna Policja Państwowa).

dzieci-chude-obóz

Proces i egzekucja 

Tuż po przybyciu do Izraela, Eichmann został umieszczony w celi, w której spędził kolejnych 9 miesięcy. Znajdował się pod stałą obserwacją. Zostały podjęte specjalne środki, by nie popełnił samobójstwa. Specjalnie wybrano strażników, których rodziny nie ucierpiały wskutek działań III Rzeszy. Lekarz badał Eichmanna dwa razy na dobę. Eichmann wyraził wolę zeznawania, ale jego zeznania były w części kłamliwe, a znaczna część prawdy została zatarta lub niewypowiedziana[137].

Porwanie Eichmanna wywołało konflikt dyplomatyczny pomiędzy Izraelem i Argentyną oraz dyskusje na forum ONZ. W samej Argentynie mniejszość żydowska była narażona na ataki nazistów-weteranów i ich sympatyków. Premier David Ben Gurion wziął na siebie odpowiedzialność za zawirowania na arenie międzynarodowej oraz odpowiedzialność za prawo do sądzenia i ukarania Eichmanna na terenie młodego państwa.

auschwitz-kremering

Rozpoczęło się przesłuchanie Eichmanna, które odbywało się w miejscu detencji, znajdującym się niedaleko Hajfy, w północnym regionie kraju. Głównym śledczym został Avner Less – niemiecki Żyd, który przybył do Palestyny w 1938 r. Eichmann codziennie pedantycznie czyścił swą celę.

źródło; wikipedia

egzekucja Eichmanna

Egzekucja Eichmanna

Podczas rozmowy obrońca Eichmanna używa zdania, które świadczyć ma o tym, że historia to proces kulturowy, a człowiek nie ma na niego nazbyt dużego wpływu. Wówczas pada odpowiedź, która wedle mojego rozeznania powinna być wyryta na każdej jednej „bramie” i granicy państwa, i to zdanie traktuje też, jako motto i myśl przewodnią tego opracowania:

żadna teologia przeznaczenia nie zwalnia ludzi od indywidualnej odpowiedzialności za ich czyny”

„Cyt. Leona Poliakova w książce Proces de Jerusalem; źródło: Laure Adler Śladami Hannah Arendt Warszawa 2008, s.355-356”

 

tabela1 tabela2

 

 

Powyżej znajduję się tabela, w której porównałam posadowienia Planet każdego z czołowych ideologów, twórców i wykonawców nazistowskiego gwałtu na ludzkości. Warto zwrócić uwagę, iż posadowienie Księżyca u praktycznie każdego z nich jest głównie w Koziorożcu. ( Dobór nazwisk nastąpił przed powyższym porównaniem.)

Silnie podkreślone  znaki kardynalne, żywioły Ziemi oraz Ognia, Koziorożec, Baran, a także częsta obsada Znaku Skorpiona. Merkury posadowiony najczęściej w Baranie bądź Skorpionie.  => => Mechanizm uzyskiwania przewagi: Najpierw stawia się człowieka wobec wyborów postępowania, w których dociśnięty ma dwie możliwości: albo ulec, albo popełnić błąd. Wówczas „jest winny” lub zostaje w nim wzbudzone poczucie „winy”. W następnej kolejności winny zostaje oskarżony o sprzeciw wobec „obowiązujących reguł postępowania”. Wtedy  następuje najprostszy z możliwych motyw. Człowiek zaczyna wariować wpadając w „sieć” ulegając owemu „dobroczyńcy”. Zamykany jest w obozach lub szpitalach psychiatrycznych. Warto zwrócić uwagę na ten system działania w którym doskonale wyspecjalizowała się nie tylko Rzesza ale i również ZSRR.

Po porównaniu i zbadaniu posadowień, odważę się wysnuć być może daleko idące wnioski, jednak wielce prawdopodobne. Mianowicie uważam, że dobór głównodowodzących nie był wcale przypadkowy, a wręcz bardzo starannie dobrany. Różnice w posadowieniach Planet wskazują również na hierarchię ważności oraz stopień i funkcje, jakie „piastowali” przedstawiciele nurtu nazistowskiego.

hmmler

 

Dziś na podstawie dokumentów i lepszej znajomości faktów możemy bez zażenowania powiedzieć, że jedną z podstawowych form i idei, na której opierał się nazizm była magia i okultystyczne rytuały.

Wiara nazistów opierała się na zdeformowanych mitach, dotyczących odwiecznej walki Światła i Ciemności, Dobra i Zła. Wspierała się na dualizmie, który od wieków stanowi istotny problem w możności rozróżnienia, i wprowadza ludzi pułapkę egzystencjalną. W tym przypadku największym problemem staje się to, że do władzy i szczytu piramidy dotarli szaleńcy, czarni magowie, mitomani i mordercy.

Guido von List:

hoListGvList

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sebottendorf

hoSebottendorf sebottendorf2

 

 

 

 

 

 

Joseph Goebbels

hogoebbels goebbels

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Alfred Rosenberg

rosenberg horosenberg

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rudolf Hess:

hohess hess

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Heynrich Himmler

Hohimmler ???????????????

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Adolf Eichman:

hoeichmann eichman

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Adolf Hitler

hohitler Hitlerport

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Każdy z nich wykonał swoją robotę realizując program ludobójstwa jednak nie można zapomnieć o tym, że kierowała nimi idea, którą zasiał i zakorzenił w nich Guido Von List .

Podczas inauguracji sezonu warsztatowego dla PTA padło kilka cennych uwag,  sugestii etc. jeden słuchaczy podczas rozmowy zwrócił uwagę, że Guido von List był zaledwie „marionetką”, którą się posłużono. Zgadzam się z ową opinią, jednak ukazując go jako ojca Ariozofii i całego „splendoru” nurtu nazistowskiego, wzięłam pod uwagę coś znacznie ważniejszego. Mianowicie należy zwrócić uwagę na POWSTANIE – ZRODZENIE się IDEI, która później zawładnęła ludźmi gotowymi do wdrożenia jej w „życie”. Jest bowiem znaczna różnica pomiędzy mentalnym rozpatrywaniem danego zagadnienia, myśli, formowania jej na płaszczyźnie umysłu, a wdrożeniem jej i rychłym wcielaniem w życie! ( Tu warto zobaczyć na horoskop Hitlera i posadowienie jego Słońca. Guido sprecyzował teorię nazizmu, Hitler animowany przez teorię  usiłuje od razu przejść do praktyki ( Słońce na szczycie Byka w punkcie charakterystycznym, ekspansji, zawiera w sobie cechy „pupilka fortuny”- nie wiadomo skąd kapie., a kapie…Nabiera przekonania, że może sobie na wszystko pozwolić i że mu się to uda, od razu też przechodzi do konkretu.  Tę ideę jako pierwszy wyjął skondensował, połączył właśnie Guido von List.  Nie da się rozpatrywać problemu od tzw. „podszewki” nie widząc samego korzenia i początku. Już ściśle zdefiniowanego i określonego.

A skoro mowa o Idei….

IngresNeptuna                                                                                             Ingres Neptuna w znak Ryb

 

 

 

Przenosimy się teraz do 1847 roku, dokładniej do 26. Kwietnia.

Jest to data ingresu Neptuna w Ryby. Moment, kiedy zaczyna się Astrologiczna wiosna ludów. Warto zwrócić uwagę, że Uran w tym czasie jest w Baranie. Lud Boży to Luna w Pannie, którą włada Merkury, a wówczas machina rewolucji poruszyła trybami.

Myśląc o Neptunie należy zauważyć to, że jest on najtrudniejszym do zrozumienia sygnifikatorem ze wszystkich – jest poza zasięgiem pojmowania przez tzw. zdrowy rozsadek. Opiekuje się kosmiczną sferą ziemskiej inkarnacji. Włada NAJWYŻSZĄ ideą danego okresu czasu. Funkcjonuje w transcendentnej przestrzeni między wizją a realnością. Płaszczyzna jej realizacji może być różna, od klarowności, najwyższej wizji po zaciemnienie, malignę, która powoduje brak kontaktu z rzeczywistością.

Warto zobaczyć i sprawdzić czy mamy do czynienia z szaleńcem Bożym, który dostępuję kontaktu i wizji irracjonalnych poza wszelkim racjonalnym ujmowaniem czy jasno-widzącym, który pozostaje w komunii z Bogiem. Komunii, czyli najwyższym poziomie komunikacji.

 

5.10.1848 roku o godzinie 09:15 rodzi się autentyczny wizjoner – prekursor ariozofii – Guido von List.

hoList

 

 

Giudo von List

Był to mistyk i okultysta, astrolog, który jako pierwszy dokonał kompilacji nurtu nazistowskiego z tradycjami okultystycznymi. Jego zdolności literackie ułatwiły popularyzację szeregu artykułów, traktatów, dzieł paranaukowych, w których wzywał Niemców do odbudowy teokratycznego państwa, na którego czele mieli stać władcy-magowie. – Stał się ojcem pangermanizmu – nacjonalistycznego nurtu mającego na celu zjednoczenie w jednym państwie wszystkich ludów pochodzenia germańskiego. Uważa się go za twórcę ariozofii (wyższość rasy aryjskiej i panowanie nad światem nacechowanej wyjątkowym antysemityzmem i antypolonizmem). Dokonał też interpretacji pisma runicznego. Jego poglądy stały się główną inspiracją i oparciem dla kontynuatorów myśli ariozoficznej, dla Adolfa Hitlera oraz całego niemieckiego ruchu nazistowskiego.

Guido von List był kapłanem idei, która pociągnęła za sobą Rzeszę szaleńców. Jeśli idea to należy zwrócić uwagę na Neptuna u Guido von Lista Neptun znajduje się na szczycie Ryb w pobliżu Gwiazdy Stałej Fomalhaut.– Jowisz znajdował się wówczas we Lwie.

 Asc znajduje się w przeklętym stopniu przeklętego znaku, (17′ Skorpio) – „Przeklętym stopniem przeklętego znaku” nazywali astrologowie arabscy 17° Skorpiona. Obdarza on, bowiem niebywałą inteligencją i człowiek, obdarowany jego wpływami, potrafi przenikać, jak ostrze sztyletu, w głąb każdego problemu, na którym skupi uwagę. Dlatego też inną nazwą tego punktu jest „sztylet”.(Astrolog – LZ)

Uran i Pluton w Baranie (ekwiwalent do obecnego Urana w Baranie)

 Mars koniunkcja Słońce (Waga) w Kwadraturze do Luny etc.

 Merkury w Skorpionie, który potęguje i stymuluje umysł w kierunku zgłębiania mistyki, jednocześnie w kon. z Wenus (wieczny głód i fascynacja tym, co tajemne)

 Neptun na Gwieździe Stałej Fomalhaut na szczycie Neptuna

 Silna obsada wody w horoskopie (przeważa)

informacja:

W 1898 List publikuje „katechizm deizmu pogańskiego”,„Niezwyciężony”; katechizm ten zawiera podstawową doktrynę gnozy pangermańskiej oraz mistyki rasy i krwi. Rozpoczyna się również jego zainteresowanie żydowską tradycją gnostyczną, a zwłaszcza symboliką i magią Liter Tory. W latach 90 jego publikacje są antysemickie, oskarża w nich naród żydowski o spisek przeciwko europejskim rasom i plan zapanowania nad światem.  Jednocześnie List rozpoczyna pracę nad stworzeniem symboliczno – magicznej teorii germańskiego alfabetu runicznego, a inspirację czerpie… z magii Kabbalah. Przywłaszczając sobie i profanując również tradycje i judejskie koncepcje. Opracowuje wiele liturgii.

Najważniejsze elementy doktryny wypracowanej przez G v L, a więc zapożyczenia z tradycji teozoficznej, aluzje do tantrycznej magii seksualnej, sugestie, że dzięki oczyszczeniu krwi i rasy odrodzi się potęga mistycznej cywilizacji germańskiej.

Owe doktryny pojawiają się już po jego śmierci niemalże u wszystkich  kontynuatorów i uczniów Guido von Lista.

Znamienną postacią, która również kontynuowała myśl i jego idee był Rudolf von Sebottendorf – założyciel Loży Thule, doktryny wypracowanej przez ezoterycznych doradców Reischfurera SS Heinricha Himmlera.

hoSebottendorf                                                                                                Rudolf von Sebbotendorf

 

 

Towarzystwo Thule (Thule Gesellschaft) powstało 18 sierpnia 1918 r. z inicjatywy Rudolfa von Sebottendorfa . Jesienią 1918 r. sekcja Thule liczyła już tysiąc pięciuset członków, w tym dwustu pięćdziesięciu w samej stolicy. Działania Thule Gesellschaft polegały na cotygodniowych spotkaniach, na których zbierano się, aby wysłuchać wykładów o mitologii germańskiej, ezoteryzmie, czy rasie aryjskiej. Emblematem zakonu stał się długi sztylet nałożony na koło swastyki. Naziści zaadoptowali go później pod nieco zmienioną formą, jako symbol państwowy III Rzeszy

loża

 

Graphite_Thule

 

 

 

W latach 30 – stych Niemcy rozpoczęli poszukiwanie śladów istnienia starożytnego kapłana, który miał być ich przodkiem. Poszukiwania rozpoczęły się w Tybecie w Himalajach. Faszyści uważali, że ich przodkowie stworzyli podstawy nowej religii, której najwyższym kapłanem miał być Adolf Hitler. U podstaw tej krucjaty leżały przekonania, a nawet pewność, że czysta krew aryjska została splamiona i zanieczyszczona krwią niższych ras. Jedynym ratunkiem na odzyskanie mocy wynikającej z czystości krwi jest pozbycie się obcych elementów; wówczas też nowa doskonała rasa nadludzi – aryjczyków będzie mogła rządzić światem. W ten sposób faszyści interpretowali starożytne mity oraz okultystyczne wierzenia sprzed tysięcy lat.

 

273,3,index_74

Aby dowieść swej słuszności przebadali niemiecką pedanterią mity, legendy, religie adaptując te wątki, które odpowiadały ich wyobrażeniom i które można było wykorzystać do manipulacji.

Aby stworzyć własną religię należało pozbyć się każdej innej, i to był jeden z celów Adolfa Hitlera; natomiast by zachować całkowitą kontrolę nad masami ludzkimi zaadoptowano nawet rytuały Chrześcijańskie. W tym pomagał Hitlerowi najbliższy krąg współpracowników mający bardzo silne powiązania z okultyzmem.  Był wśród nich zastępca furhera miłośnik astrologii Rudolf Hess, oraz ideolog narodowego socjalizmu, pełnomocnik do spraw wychowania ideologicznego i programowego NSDAP Alfred Rosenberg.

Podstawą nowej religii była legenda o kontynencie leżącym na północnym Atlantyku. O Atlantydzie. Legenda opowiada, że jej tereny zamieszkiwała doskonała rasa nadludzi, a jako, że byli rozpustni i źli, narazili się na gniew Bogów, którzy posłużyli się prawami natury i potężny przypływ zmył ich z powierzchni ziemi. Ocalał jeden jedyny nadczłowiek, kapłan, który dotarł do Indii a stamtąd do Himalajów. Miał on być twórcą doskonałej rasy Ariów, od której wywodzą się wszystkie ludy zamieszkujące Indie i Europę. Mistycy i okultyści niemieccy chcieli dowieść, że owa legenda jest prawdziwa a Ariowie byli w prostej linii potomkami nadludzi, którzy utracili swe nadzwyczajne moce, ponieważ spłodzili swe dzieci ze zwykłymi ludźmi.  I właśnie to za cel główny postawił sobie Himmler – udowodnić, że owa legenda jest prawdziwa, a Niemcy są przodkami nadludzi i NALEŻY im się świat, władza i moc.

ss2

Rząd niemiecki sfinansował zorganizowaną przez Himmlera wyprawę do Tybetu. Tam rozpoczęto (niewinne jeszcze) badania antropologiczne, mierzenie czaszek, kończyn, jednak niedługi okres dzielił ten czas od paranoicznych czynów, eksperymentów i zbrodni. Niemcy zaczęli mordować ludzi i poddawać ich ciała różnorodnym badaniom. Jeśli udałoby się im dowieść słuszności swej tezy, miała powstać selektywna hodowla i odtworzenie rasy aryjskiej.  Wszystkich materiałów dostarczał zakon SS.

( Himmler przejmuje dowództwo i tworzy z SS Zakon mistyczno – okultystyczny – 6.01.1929.)

 

ADOLF HITLER

hohitler

 

hitler

Najlepszym kandydatem Loży Thule na przywódcę krucjaty antychrześcijańskiej, antyżydowskiej okazał się właśnie Adolf Hitler

Dokonana w 1919 roku na zlecenie Sebottendorfa analiza astrologiczna charakteru podkreślała, że Ascendentem Hitlera była Waga.

THULE oznacza centrum hiperborejskiej biegunowej cywilizacji, z której według ezoterycznej tradycji wywodzić się mięli Ariowie. W sanskrycie znak zodiaku odpowiadający Wadze oznaczony był również słowem Thula. Pod znakiem astrologicznym Wagi znajdował się rodzinny kraj Hitlera, a także Tybet, do kt w latach 30. wyruszają organizowane przez SS ekspedycje naukowe. Zodiakalnemu znakowi Wagi odpowiada planeta Wenus nie tylko w jednej ze swych jakości. Jest również związana z elementem powietrza, czyli Wenus Lucyferyczna. Lucyfer (niosący światło) jest symbolizowany przez planetę Wenus z powodu jej zielonkawego światła. Zielonkawego – jak graliczny szmaragd, który spadł na ziemię z czoła Lucyfera.

Kolejnym argumentem było to, że taki człowiek jak Hitler był przez Niemców oczekiwany. Okultyści mówili później, że Niemcy dostrzegali już na początku lat 20 – stych jego specyficzną aurę.

Socjologowie znów mówili o zbiorowych oczekiwaniach, a psychoanalitycy o archetypie wodza. Faktem jest, że osoba furhera nazwanego też Marszałek Psychologos pojawia się w zbiorowej świadomości młodych Niemców zanim jeszcze A. Hitler stał się znaną osobą.

Dowodem na to jest powieść Michael napisana przez J. Goebbelsa. Opisuje w niej swoje spotkanie z Hitlerem na zebraniu NSDAP, niemalże perfekcyjnie. Na uwadze należy mieć to, że czyni to na pięć lat przed realnym – faktycznym spotkaniem.

PODSUMOWANIE

Na przestrzeni wieków Astrologia powoli ale nieuchronnie przekształciła się wz kontemplacji Uniwersum w rozpoznanie mechanizmów funkcjonowania Uniwersum dla potrzeb człowieka. Rozbudowany został aparat analizy i sądzenia horoskopów, które miały służyć nade wszytsko władzy człowieka nad naturą i bliźnimi. To mechaniczne traktowanie Astrologii zostało wzmocnione przez rozwój nauki o funkcjonowaniu człowieka uwarunkowanego prawem Karmy. Nade wszystko, Astrologia służyła władzy i chęci panowania nad sytuacją i światem. Nastąpił mariaż. Astrologii z tzw.  Prawdami naukowymi. . Nauka skrzętnie wypiera się tego zjawiska jak dziecka z nieprawego łoża. W końcu, więc musiało dojąć do absurdu – Astrologia wzięła udział w machinie zagłady.

Oczywiście ezoteryczne źródła nazizmu obejmują szersze spektrum wiedzy o energiach subtelnych niż samą astrologię. Oczywiście również  astrologowie włączyli  się do walki przeciw z z brodni. Stare porzekadło mówi, że jeśli Bóg chce kogoś ukarać o odbiera mu rozum. Jednak posługiwanie się przez nazizm Wiedzą ezoteryczną, jest przykładem absurdu w dziejach ludzkości w przypadku, gdy wiedza o magii praktycznej dostaje się w ręce profanów.

Z tego punktu widzenia bardziej zrozumiałe staje się ostrzeżenie przed ezoteryką i okultyzmem, jakie słyszymy ze strony chrześcijaństwa i jego kapłanów. Nieszczęście polega na tym, że w praktykach kościelnych również używana jest magia rytualna, zaś powoływanie się na Boga i Królestwo Boże staje się zasłoną skrywającą realną praktykę wobec wiernych.

 

PONIŻEJ GALERIA ZDJĘĆ:

Akademia Jungowska w Bielsku – Białej

Z przyjemnością informuję, że od września w Bielsku-Białej gościć będzie Akademia Jungowska wraz z  dr hab. Mirosławem Pirógiem.  Zajęcia będą się odbywały raz w miesiącu w studio Dakinii.

Poniżej znajduję się plakat wydarzenia oraz szczegóły.

SERDECZNIE ZAPRASZAMY wszystkich zainteresowanych!

AJ                                              aby powiększyć plakat proszę kliknąć

Akademia Jungowska to nazwa cyklu spotkań poświęconych psychologii C.G. Junga, prowadzonych przez dr hab. Mirosława Piróga od 2010 roku.

Akademia Jungowska to cykl spotkań, których celem jest zapoznanie jej uczestników z psychologią głębi C.G. Junga. Adresowana jest do wszystkich osób interesujących się rozwojem wewnętrznym, samopoznaniem i pomaganiem innym. W czasie spotkań będziemy mieli okazję zapoznać się z podstawami psychologii Junga. Ta strona będzie przekazywała wszelkie informacje o działalności Akademii w różnych miejscach, jak również będą tu pojawiały się informacje o psychologii Junga i związanych z nią wydarzeniach. Zapraszamy do uczestnictwa i kontaktu! Chcesz by Akademia zagościła Twoim mieście, skontaktuj się z nami!

Mirosław Piróg
Magdalena Janusz (Bielsko-Biała)

POSZCZEGÓLNE PANELE:

„Akademia Jungowska” 

Część pierwsza

Tematy Spotkań:

1. Struktura psychiki według C.G. Junga – świadomość, typy psychologiczne.

W czasie spotkania zapoznamy się z postacią C.G. Junga, jego życiem i twórczością. Poznamy strukturę psychiki człowieka w jego ujęciu, zbadamy funkcje świadomości, postawy psychiczne i określimy swój typ psychologiczny.

2. Nieświadomość – kompleksy, archetypy, symbole.

W czasie tego spotkania skupimy się na roli kompleksów w naszej psychice i sposobach radzenia sobie z nimi. Poznamy też sposoby manifestowania się nieświadomości zbiorowej i jej archetypów, wewnętrznych wzorców kształtujących nasze życie.

3. Archetypy indywiduacji – cień, anima/animus, jaźń.

Te zajęcia będą poświęcone procesowi rozwoju duchowego, nazwanego przez Junga indywiduacją. Omówimy kolejne jego etapy – od konfrontacji z cieniem, przez archetypy animy i animusa, aż do archetypu jaźni.

4. Marzenia senne – droga do nieświadomości (warsztat).

W czasie tych zajęć zastosujemy zdobytą wiedzę o naszej psychice, analizując sny. Marzenia senne stanowią „królewską drogę do nieświadomości”, a ich analiza pozwala na praktyczne wprowadzenie psychologii jungowskiej w nasze życie.

W części drugiej proponuję następujące tematy:

1. „Druga połowa życia, jaźń i duchowość”. W czasie zajęć poruszymy w perspektywie jungowskiej takie tematy jak sens życia, spełnienie, religia i śmierć. 

2. „Symbol według Junga. Psychologia mandali”. W czasie zajęć zapoznamy się z rola jaką w naszym życiu pełni symbol, czerpiąc przykłady z marzeń sennych. Następnie przejdziemy do praktycznych warsztatów z mandalą.

3. „Alchemiczna symbolika związków. Psychologia przeniesienia”. Zajęcia będą poświęcone symbolice alchemicznej, ze szczególnym uwzględnieniem jej zastosowania w relacjach pomiędzy płciami.

4. „Symbole życia”. Życie to rzeka, do której nie wchodzimy dwa razy…W podsumowującym spotkania warsztacie wykorzystamy naszą znajomość psychologii Junga w interpretowaniu wydarzeń z naszego życia.

Koszt: 40 zł za spotkanie/ 80 zł warsztat.

dr hab. Mirosław Piróg (1964) – pracownik naukowy Instytutu Filozofii Uniwersytetu Śląskiego. Studiował fizykę teoretyczną oraz filozofię na Uniwersytecie Śląskim. Od ponad 20 lat zajmuje się psychologią głębi Carla Gustava Junga, a zwłaszcza problematyką symbolu i oświadczenia religijnego. Prowadzi wykłady i seminaria ukazujące powiązania pomiędzy współczesną nauką a starożytnymi tradycjami mądrościowymi. Autor książek „Psyche i symbol” (Kraków, 1999), „Williama Jamesa filozofia doświadczenia religijnego” (Katowice, 2011), redaktor „Odcieni gnozy” (Katowice, 2007) oraz kilkudziesięciu artykułów. Członek rady naukowej pisma „Hermaion” Warszawa), poświęconego badaniom nad zachodnią tradycją ezoteryczną. Stały współpracownik pisma „Albo-albo. Problemy psychologii i kultury” (Warszawa). Prezes Stowarzyszenia Rozwoju Myśli Filozoficznej „Eudaimonia”. Prywatnie wielbiciel kotów, dobrych książek, oraz autor baśni filozoficznych.

Miejsce:
Studio Dakini, Bielsko-Biała, ul. Partyzantów 44

Informacje i zapisy:
Magdalena Janusz tel. 530 426 506, jmagdalena33@gmail.com
Rezerwacja następuje po zgłoszeniu (mailowo lub telefonicznie) oraz opłaceniu pierwszych zajęć.

Zapraszamy!

strona facebookowa: https://www.facebook.com/AkademiaJungowska/info

Jayanti 🙂

Przewodnik Błądzących Majmonidesa czytany na blokowisku nocną porą

 [Ta miniatura przedstawia autentyczną sytuację z życia codziennego, zawiera oryginalne cytaty]

„ Jako, że poprzedni atrybut, czyli (wenake lo jenake)oznacza: „nie zniszczy całkowicie” ( a nie: „ w żadnym razie nie oczyści winnych”), porównaj: „ a spustoszona na ziemi siedzieć będzie” (Jsz 3,26). Gdy mowa o tym, że Bóg ześle karę za niegodziwość ojców na synów, chodzi jedynie o grzech bałwochwalstwa, o żaden inny”

Jak to bywa w osiedlowej aurze, najpiękniejsze są późne wieczory, kiedy wszyscy już śpią i nastaje kojąca dla człowieka Cisza. Niestety osiedla blokowisk mają to do siebie, że w przeciągu dnia, a nawet czasami do późnego wieczora  ciągle ktoś się wałęsa pod oknem, coś wykrzykuje, kłóci, samochody przyjeżdżają i odjeżdżają. Jednym słowem zgiełk i hałas. Ciężko w takich warunkach spokojnie i swobodnie funkcjonować, zrobić coś, przeczytać, czy zwyczajnie odpocząć. Dlatego chyba umiłowałam sobie najbardziej późne wieczory, kiedy gawiedź usypia w swoich M-3, a czasami jak liczniejsza rodzina to w M-4 – co na moim osiedlu jest zaiste rarytasem. Czasami też zdarza się, choć rzadko, że w nocy młodzi wracają do domu  z nowoczesnych dyskotek, gdzie muzyką przewodnią dla zabawy staje się nieznośne „umpa, umpa” i wożą się później w swoich samochodach z tą samą muzyką odkręconą na pełny regulator. Najciekawsze jest to, że z tego „umpa, umpa” nikt sobie nic nie robi, nikomu nie sprawia to kłopotu, że już o bólu głowy nie wspomnę… natomiast spokojne z natury mantry, czy muzyka klasyczna w głośnikach mojego „sprzętu grającego” – o ile tak można to nazwać, sprawia, że dostają spazmów i złośliwie wyłączają prąd. Czasami się nad tym zastanawiałam. Przecież czasy powinny mieć jakąś hierarchię, swoje prawa,  oraz specyfikę pokoleniową !, więc myślę nad tym z jakiej ja epoki jestem, skoro ludzie, przeszło pół wieku starsi ode mnie, trzęsą się na sam dźwięk Beethovena, a na rzeczone „umpa, umpa” podskakują radośnie swoimi kuprami… Cóż takie czasy, że teraz gatunek ludzki na wymarciu i nie ma to związku z wiekiem, a bardziej mentalnością i przejawem. A więc tak jak wspomniałam, noc bywa najradośniejszą częścią całego dnia. Są też takie rzeczy i czynności kt wykonuje z największa radością, rytualna kawa i papieros, oraz dobra książka. To sprawy dla mnie nader ważne, ponieważ pozawalają mi wyłączyć się  na moment z tego co mnie otacza. I tak właśnie, od roku nie rozstaję się z pewnym Rabinem, a człowiek to wyjątkowy, i niezwykle mądry. Towarzyszy mi i wskazuje na to, co jest najważniejsze. Prowadzi mnie przez meandry życia ku mądrości trzymając mocno za rękę i jestem spokojna, że idę właściwą drogą.  Rebe Mosze ben Majmon, bardziej znany jako Majmonides. Traktat swój dokończył w 1190 roku, a nazwano go Przewodnikiem Błądzących, co wcale nie wskazuje na to, że błądzący znaczy dosłownie to, co w języku dzisiejszym określa półgłówków albo ćwierćinteligentów. Rebe pokazuję drogę dla dociekliwych i inteligentnych ludzi, którzy chcą zobaczyć i pojąć na czym polega błąd w postrzeganiu Boga jako osoby. Traktat ten jest drogowskazem , dlatego trzymam Rebe mocno za rękę i ani mi się śni go puszczać. Tak więc idę z nim – przewodnikiem. I tak właśnie pewnej pięknej nocy, gdy czytałam słowa: „Mosze prosił Boga o to, aby dał mu wiedzę o Swoich atrybutach i aby wybaczył Swojemu narodowi. Kiedy został o tym zapewniony, poprosił o wiedzę na temat istoty Boga w słowach: „Ukaż mi proszę , Twoją Chwałę” (II 33,18). Wtedy otrzymał, odnośnie do swej pierwszej prośby: „Daj mi poznać Twoją Jedność w różnorodności Twoich dróg” następującą łaskawą odpowiedź: „Pokarzę Ci wszystkie [przejawy] Mojej dobroci” (II 33,19)” To w tej właśnie doniosłej chwili, gdy już zaczynałam poznawać sens tych słów, ciszę pod moim otwartym oknem (była to noc dość ciepła jak na zimę tej wiosny)  rozerwał i splugawił donośny rechot: „ UUUU huuuu wiedziałem BĘDĘ DUPCZYŁ MURZYNKĘ! O stary ale jazda ! będzie zajebiście, dała się foczka wyrwać, jestem BOGIEM!”-  i bulgot ze ścieków demona zniweczył doniosłą chwilę. Przyznam, starałam się nie zwracać na to uwagi, choć skunksy nadal się gromko podniecali, że „poznają smak murzyńskiej cipki”. [Dosłownie,  „citaty orgianalne”] Usiłowałam nadal spokojnie czytać: „Jednak odnośnie do drugiej prośby odpowiedziano mu: „ Nie będziesz mógł zobaczyć Mojej Obecności” (II 33,20). Ze słów: „Wszystkie [przejawy] Mojej Dobroci”, wynika iż Bóg obiecał pokazać mu całość stworzenia o którym zostało powiedziane: „ I wiedział Bóg, że wszystko co zrobił jest bardzo dobre” (I 1,31) Kiedy mówię: „pokazać mu całość stworzenia”, mam na myśli to, że Bóg obiecał sprawić, iż zrozumie on naturę wszystkich rzeczy, ich relacje pomiędzy sobą, i sposób w jaki są one rządzone przez Boga – i to zarówno odnośnie do Wszechświata jako całości, jak też każdego stworzenia w szczególności”. …lecz spoza okna bździło i furczało: „ o, ja pierdole, ale będzie zajebiście , wszystko z nią zrobię „ albo: „Stary, opowiesz jak było, one mają ponoć duże cycki… oooo stary ! na hiszpana też ją weź, ja cię nie pierdole”! Co prawda nie wiem, co miało znaczyć słowo „stary”, bo mają oni po 18-19. Już bez złości i trzaśnięcia oknem, pomyślałam:   „Bóg naprawdę ma niezłe poczucie humoru” , a że było już bardzo późno, spojrzałam na Przewodnik, podziękowałam Rebemu za „wyjaśnienia i wskazówki” – cokolwiek to oznacza. I usnęłam spokojnie, o tak, usnęłam.

UJ_Koziorożec
 ©artofmag Jayanti
 
 
 
 
 

ZAĆMIENIA Astronomia i Astrologia część I z III

Zaćmienie Słońca

Czym jest zaćmienie Słońca?

Zaćmienie Słońca jest zjawiskiem astronomicznym, które wydarza się cyklicznie podczas nieustannej wędrówki  Słońca Luny oraz Ziemi.  Ciała te muszą znajdować się na jednej linii (rys.1). W związku z tym należy wiedzieć , że wydarza się ono tylko podczas nowiu, kiedy Luna znajduję się pomiędzy Ziemią a Słońcem.

ZAĆMIENIA

Należy również zauważyć, że gdy Księżyc  rzuca cień na powierzchnie ziemi, i w zależności od położenia obserwatora względem Księżyca, zasłania on część lub całą tarcze Słoneczną. Cień taki składa się z 2 elementów. Ten stożkowy ciemniejszy cień (rys.1), oraz obszar wokół czyli półcień.  Te obszary dają nam możliwość obserwacji zaćmień. Jeśli człowiek – obserwator, znajduje się poza granicami półcienia nie będzie w stanie obserwować tego zjawiska.  Będący w półcieniu zobaczą zaćmienie częściowe, a ci którzy znajdą się w cieniu ujrzą całkowite zaćmienie Słońca.

Można zadać pytanie, na podstawie twierdzenia ruchu ciał : Ziemi , Słońca i Luny, oraz powyższego rysunku świadczącego, że zaćmienie występuje tylko wówczas gdy wszystkie 3 ciała znajdą się na lini prostej, dlaczego zaćmienie nie następuje co miesiąc? Otóż orbita Księżyca jest nachylona względem płaszczyzny orbity Ziemi, co powoduje, że cienie padają obok rys.2)

rys 2

Jak przebiega zaćmienie?

Księżyc obiega Ziemię w ciągu 27,3 dnia, ten okres nazywamy miesiącem gwiazdowym, a Ziemia Słońce w przeciągu 365,2 dnia. Księżyc natomiast potrzebuje 2,5 dnia aby przejść przez wszystkie swoje fazy (od nowiu do nowiu) i ten okres nazywamy miesiącem synodycznym lub lunacją.

Podczas obiegu Księżyc przecina płaszczyznę orbity Ziemi dwukrotnie. Te punkty przecięcia nazywamy Węzłami Księżycowymi (wstępujący i zstępujący) Księżyc który jest w fazie nowiu znajduje się zazwyczaj ponad lub pod Słońcem. Gdy znów Księżyc jest w pełni omija zwykle cień Ziemi.  Są rzadkie przypadki, że Luna  w pełni bądź nowiu) przemieści się w pobliżu jednego z Węzłów i wówczas może nastąpić zaćmienie.

Gdy Księżyc przecina orbitę Ziemi z południa na północ mówimy wtedy o punkcie tym, że jest węzłem wstępującym (północnym, Głową Smoka), jeśli sytuacja i przecięcie ma miejsce z północy na południe punkt ten nazywamy Węzłem  zstępującym ( południowym, Ogonem Smoka).  Ponieważ Ziemia i Słońce usiłują przeciągnąć Księżyc na swoją stronę, Węzły przemieszczają się ruchem retrogradacyjnym – wstecznym, czyli prościej ujmując cofają się.  Te ruchy powodują, że pełnia i nów przypadają na jednej linii ze Słońcem co 177,3 dnia, a okres ten nazywamy sezonem zaćmień. Dlatego przynajmniej dwa razy do roku przypadają dwa sezony zaćmień, kiedy mogą wystąpić zaćmienia Słońca i Księżyca. Dwa takie sezony w rezultacie dają nam 346,6 dnia i okres ten nazywamy rokiem zaćmieniowym.

Różnica pomiędzy rokiem zaćmieniowym a rokiem kalendarzowym wynosi 18, 6 dnia, i ta różnica powoduje, że czasami zaćmień może zdarzyć się więcej niżeli tylko dwa.  Łączna liczba zaćmień nie przekroczy jednak  siedmiu.  Ostatnie siedem zaćmień miało miejsce w 1982 roku. Natomiast w 2038 będziemy mieli cztery półcieniowe zaćmienia Księżyca, jedno całkowite i dwa obrączkowe zaćmienia Słońca.  Występują one z reguły parami. Zaćmienie Słońca następuje około 15 dni po lub przed zaćmieniem Księżyca.

Rodzaje zaćmień Słońca

  • zaćmienie częściowe – występuje, gdy obserwator nie znajduje się wystarczająco blisko przedłużenia linii łączącej Słońce i Księżyc, by znaleźć się całkowicie w cieniu Księżyca, lecz na tyle blisko, że znajduje się w półcieniu.
  • zaćmienie całkowite – występuje, gdy obserwator znajduje się w cieniu Księżyca. W takim przypadku widoczna staje się korona słoneczna. Jest to możliwe dzięki temu, że obserwowane rozmiary kątowe Księżyca są tylko nieznacznie większe od rozmiarów kątowych Słońca i w przypadku zaćmienia całkowitego, Księżyc przysłania całkowicie powierzchnię Słońca, ale nie przysłania korony słonecznej. Na kilka chwil przed całkowitym przesłonięciem Słońca przez Księżyc powstaje przepiękne zjawisko nazywane poetycko „pierścień z diamentem”.
  • zaćmienie obrączkowe – zwane również zaćmieniem pierścieniowym występuje wtedy, gdy, podobnie jak w przypadku zaćmienia całkowitego, obserwator znajduje się bardzo blisko przedłużenia linii łączącej Słońce i Księżyc. W odróżnieniu jednak od zaćmienia całkowitego, w przypadku zaćmienia pierścieniowego rozmiary kątowe Księżyca są mniejsze niż rozmiary kątowe Słońca. Dzieje się tak wtedy, gdy zaćmienie ma miejsce w czasie, gdy Księżyc znajduje się w pobliżu apogeum swojej orbity, czyli w pozycji najbardziej oddalonej od Ziemi.
  • zaćmienie hybrydowe – zachodzi wówczas, gdy w pewnych miejscach Ziemi to samo zaćmienie jest całkowite, a w innych obrączkowe. Tylko około 5% wszystkich zaćmień jest hybrydowych.

W przypadku zaćmienia centralnego (całkowite, obrączkowe lub hybrydowe) obserwator nieznajdujący się w centrum, czyli nie w cieniu, ale w półcieniu obserwuje jedynie zaćmienie częściowe.

Przebieg zaćmienia Słońca

„Dokładne momenty   najważniejszych zjawisk zachodzących podczas zaćmienia Słońca nazywane są kontaktami i określane numerami : 1,2,3,4. Zaćmienie Słońca dla danego miejsca obserwacji zaczyna się w momencie pierwszego kontaktu, gdy Księżyc zaczyna się nasuwać na tarczę Słońca. Ten punkt jest oznaczony P1, czyli „pierwszy kontakt półcienia”. Proszę nie zapominać, że w fazie zaćmienia częściowego znajdujemy się w półcieniu Księżyca; obserwatorzy nie zobaczą cienia Księżyca aż do momentu zaćmienia całkowitego. Drugi kontakt, oznaczający początek centralnego zaćmienia, będzie obserwowany tylko w obrębie pasa zaćmienia całkowitego. Jest to moment, gdy wschodnia krawędź Księżyca (lewy brzeg, gdy patrzymy z północnej półkuli) dotyka wschodniej krawędzi Słońca (także lewego brzegu, gdy patrzymy z północnej półkuli) . Oznacza on początek zaćmienia całkowitego lub obrączkowego. Ten kontakt oznaczany jest U1, czyli „pierwszy kontakt cienia” .( z łac. Umbra – cień). Zaćmienie całkowite lub obrączkowe kończy się wtedy, gdy zachodni  prawy brzeg) Księżyca opuszcza zachodni ( prawy) brzeg Słońca. Ten punkt oznaczamy jako U2. Środek między U1 i U2 jest punktem maksymalnej fazy zaćmienia. Ostatni kontakt P2 oznacza koniec zaćmienia częściowego.

Całkowite zaćmienia Słońca z Warszawy :

Dane zgodnie z: NASA World Atlas of Solar Eclipse Paths

Data

10.02.1286 p.n.e.
29.04.1011 p.n.e.
24.06.894 p.n.e.
06.08.700 p.n.e.
19.02.348 p.n.e.
13.07.364 p.n.e.
19.10.183 p.n.e.
28.05.64 p.n.e.
01.06.113 n.e.
09.10.348 n.e.
29.11.878 n.e.
04.09.1187 n.e.
07.06.1415 n.e.
26.06.1424 n.e.
28.07.1851 n.e.
08.06.2681 n.e.
15.08.2911 n.e.

Uwaga: Dane dotyczące odległych czasowo zjawisk astronomicznych mogą być niedokładne.

 

BIBLIOGRAFIA: Seria OXFORD Astronomia Simon i Jacqueline Mitton, Zaćmienie! Philip S. Harrington & Wikipedia
 
 
Tekst na russkom yazyke

solnechnoye zatmeniye

Chto takoye solnechnoye zatmeniye ?

Zatmeniye solnechnoye yavleniye astronomicheskogo tsikla , kotoroye proiskhodit v protsesse nepreryvnogo pokhod VS Luna i Zemlya. Eti organy dolzhny bytʹ na odnoy linii (ris. 1). Takim obrazom, vy dolzhny znatʹ, chto eto proiskhodit tolʹko vo vremya novoluniya , kogda Luna nakhoditsya mezhdu Zemley i Solntsem.

Sleduyet takzhe otmetitʹ, chto , kogda Luna otbrasyvayet tenʹ na poverkhnostʹ zemli , i v zavisimosti ot polozheniya nablyudatelya po otnosheniyu k Lune , ona okhvatyvayet chastʹ ili vesʹ solnechnyy disk. Tenʹ On sostoit iz dvukh chastey. Temnyy konus teni (ris. 1) , i oblastʹ vokrug ili polutenʹ. Eti oblasti dayut nam vozmozhnostʹ nablyudatʹ za zatmeniyem. Yesli chelovek -nablyudatelʹ, nakhodyashchiysya za predelami poluteni ne budet imetʹ vozmozhnostʹ nablyudatʹ eto yavleniye. Buduchi v poluteni chastichnoye zatmeniye uvidyat, i te, kto okazyvayutsya v teni uvidyat polnoye zatmeniye Solntsa.

Vy mozhete zadatʹ vopros, na osnove trebovaniy dvizheniya tel : Zemli, Solntsa i Luny, a takzhe predostavleniye na risunke vyshe , chto zatmeniye proiskhodit tolʹko togda, kogda vse tri tela nakhodyatsya na linii , poetomu zatmeniya proiskhodyat ne kazhdyy mesyats? Nu, orbita Luny naklonena po otnosheniyu k ploskosti orbity Zemli , chto delayet teni padayut ryadom s risunok 2)

Luna vrashchayetsya vokrug Zemli v 27,3 dney, etot period nazyvayetsya mesyatsa zvezd i Zemli Solntse v365,2 dnya. Luna 2,5 dnya i neobkhodimostʹ proyti cherez vse yego fazy ( novoluniya do novoluniya d.) , i etot period nazyvayetsya sinodicheskiy mesyats ili lunnyy .

Vo vremya tsikla Luna peresekayet ploskostʹ orbity Zemli v dva raza. Eti tochki peresecheniya nazyvayut lunnymi uzlami ( voskhodyashchiy i niskhodyashchiy ) Luny, kotoraya nakhoditsya v faze novoy luny , kak pravilo, vyshe ili nizhe Solntsa. Opyatʹ zhe, Luna polnostʹyu obkhodit obychnyye teni Zemli. Yestʹ redkiye sluchai , chto Luna polnoy ili novoy luny ) budet dvigatʹsya vblizi odnogo iz uzlov, i eto mozhet bytʹzatmeniye.

Kogda Luna peresekayet orbitu Zemli s yuga na sever tot moment, kogda my govorim, chto uzelvverkh (na sever, golova drakona ) , yesli situatsiya proiskhodit i na peresechenii s severa na yug razdel nazyvayetsya sverkhu vniz Junction (Yuzhnaya , Dragon Tail ). Tak kak Zemlya i Solntse pytayetsya peretashchitʹ Luny na vash sayt, trafik, prokhodyashchiy retrogradacyjnym uzlov – obratnoye , to yestʹ , poprostu govorya otstupayet. Eti dvizheniya vyzyvayut polnotu i Luna padeniya na linii s Solntsem kazhdyye 177,3 dney, i etot period nazyvayetsya zatmeniye sezona. Tak po krayney mere dva raza v god , padeniye dvukh sezonov zatmeniya, zatmeniya proiskhodyat , kogda Solntse i Luna. Dva takikh sezonov, kak rezulʹtat 346,6 dayet nam denʹ i vremya nazyvayetsya zatmeniya v proshlom godu.

Raznitsa mezhdu proshlym godom i zatmevaya kalendarnyy god sostavlyayet 18, 6 denʹ, i eta raznitsa oznachayet, chto inogda zatmeniye mozhet proizoyti boleye niżeli tolʹko dva. Obshcheye kolichestvo zatmeniy, odnako, ne dolzhno prevyshatʹ semi. Posledniye semʹ zatmeniy proiskhodyat v 1982 godu. Tem ne meneye, v 2038 godu my budem imetʹ chetyre polutonov lunnoye zatmeniye, odin polnyy i dva kolʹtseobraznoye solnechnoye zatmeniye. Oni, kak pravilo, v parakh. Solnechnoye zatmeniye proiskhodit primerno za 15 dney do ili posle zatmeniya Luny.

Tipy solnechnykh zatmeniy

chastichnoye zatmeniye – proiskhodit, kogda nablyudatelʹ ne nakhoditsya dostatochno blizko, chtoby prodlitʹ linii, soyedinyayushchey Solntse i Lunu, chtoby nayti sebya polnostʹyu v teni luny, no eto dostatochno blizko, chto ona nakhoditsya v poluteni.
Polnoye zatmeniye – proiskhodit, kogda nablyudatelʹ raspolozhen v teni Luny. V etom sluchaye, stanovitsya ochevidnym, solnechnoy korony. Eto vozmozhno v svyazi s tem, chto nablyudayemyye uglovyye razmery Luny lishʹ nemnogo bolʹshe, chem uglovyye razmery Solntsa i v sluchaye polnogo zatmeniya, Luna polnostʹyu zakryvayet poverkhnostʹ Solntsa, no ne zatmevayet solnechnoy korony. Cherez neskolʹko mgnoveniy, prezhde chem polnostʹyu izmenitʹ Solntsa Luna sformirovalasʹ poeticheski krasivoye yavleniye nazyvayut „kolʹtso s brilliantom”.
kolʹtseobraznoye zatmeniye – takzhe izvestnaya kak kolʹtsevoye zatmeniye proiskhodit, kogda, kak v sluchaye polnogo zatmeniya, nablyudatelʹ nakhoditsya ochenʹ blizko k rasshireniyu linii, soyedinyayushchey Solntse i Lunu. Odnako, v otlichiye ot polnogo zatmeniya, kolʹtseobraznoye zatmeniye Luny uglovyye razmery kotorykh menʹshe uglovykh razmerov Solntsa. Eto proiskhodit, kogda zatmeniye proiskhodit, kogda Luna nakhoditsya vblizi apogeya svoyey orbity, polozheniye naiboleye udalennoy ot Zemli.
gibridnyye zatmeniye – proiskhodit, kogda zemlya v nekotorykh mestakh to zhe samoye zatmeniye obshchem, kolʹtsevyye i drugiye. Lishʹ okolo 5% ot obshchego zatmeniye predstavlyayet soboy gibrid.
Dlya tsentralʹnogo zatmeniya (vsego, kolʹtsevoy ili gibrid) nieznajdujący nablyudatelya v tsentre, kotoryy ne nakhoditsya v teni, no v tusklom svete nablyudayetsya lishʹ chastichnoye zatmeniye.

Probeg solnechnoye zatmeniye

„Tochnyye momenty iz naiboleye vazhnykh yavleniy, proiskhodyashchikh vo vremya solnechnykh zatmeniy nazyvayetsya kontaktov, i opredelili tsifry: 1,2,3,4. Solnechnoye zatmeniye nablyudeniyesayta nachinayetsya v moment pervogo kontakta, kogda Luna nachinayet privodit ikh na solntse. Etot moment otmechen P1, ili «pervyy kontakt poluteni „. Pozhaluysta, ne zabyvayte, chto chastichnaya faza zatmeniya my nakhodimsya v polovine svete luny ; nablyudateli ne uvideli teni do polnogo zatmeniya Luny . Vtoroy kontakt , ukazyvayushchiy na nachalo tsentralʹnogo zatmeniya budet nablyudatʹsya tolʹko v obshchem poyasa zatmeniye. Eto tot moment, kogda vostochnyy kray Luny ( levyy bereg, yesli smotretʹ so storony severnogo polushariya ) kasayetsya vostochnogo kraya Solntsa ( levomu krayu , yesli smotretʹ s severnogo polushariya). Eto oznachayet, chto nachalo zatmeniya, polnoye ili kolʹtsevoy . Etot kontakt otmechen U1, „pervyy kontakt teni „. (Ot lat Umbra – . Teni). Polnoye ili kolʹtseobraznoye zatmeniye zakanchivayetsya, kogda zapadnyye pravyy bereg) Luna ukhodit na Zapad ( pravyy ) kray Solntsa. Eta tochka oboznachena kak U2. Sredneye mezhdu U1 i U2 yavlyayetsya tochkoy maksimalʹnoy fazy zatmeniya. Posledneye P2 kontakta znamenuyet konets chastichnoye zatmeniye.

 
Ssylki: Seriya OXFORD Astronomiya Saymon i Zhaklin Mitton , Eclipse ! Philip S. Harrington & Wikipedia

YAMY I NIYAMY – część 2. – Nijamy

JAMY I NIJAMY część II

patanjali21

Nijamy – (niyamy) – „ograniczenia” Nijamy są drugim stopniem, druga odnoga ośmiostopniowej ścieżki (asztanga –joga) zdefiniowanej i nauczanej przez Patanjalego w Jogasutrach.

Są to nakazy moralne, techniki samodyscypliny, które winien praktykować każdy podążający drogą duchową, często też są opisywane jako „zasady właściwego zachowania”

Obejmuje 5 praktyk mistycznych :

śaucza (oczyszczanie)

santosza (zadowolenie)

tapas (ascezę)

swadhjaja (medytację)

Iśwara – pranidhana (oddanie się Najwyższemu)

OBJAŚNIENIE:  ( teksty objaśniające pochodzą z Klasycznej Filozofii Indyjskiej, Leon Cyboran)

Śauca jest to oczyszczanie zewnętrzne i wewnętrzne. Oczyszczanie zewnętrzne może być np. wodą (obmywanie ciała), ogniem (wciąganie przy zatrzymanym oddechu – po wydechu – wielokrotnie brzucha, co wzmacnia energię „ogniową” w okolicy pępka) itp. praktyki wstępne hathajogi (hathayoga). Należy tu również „czyste” odżywianie, jak spożywanie pokarmów bezmięsnych (nie pochodzących z uboju, czyli z krzywdzenia innych istot): zalecane są pokarmy o smaku łagodnym i słodkim. Dużo ważniejsza jest jednak czystość wewnętrzna (czystość uczuć, czyli tzw. czystość „serca”, wysoce ceniona u joginów). Po ugruntowaniu się w czystości powstaje skłonność do zaniku (gubienia) doświadczenia ciała, tzn. że grube wrażenia czuciowe, dające doznanie ciężkości ciała, przechodzą we wrażenia lekkości. Nie odczuwa się również ciężkości w otoczeniu [ciał] innych ludzi, zyskuje na pogodzie umysłu, spokoju i przez oczyszczenie sattwy świadomości z zanieczyszczeń radżasem i tamasem dochodzi się do jogi z uświadomieniem.

Santosza polega na ćwiczeniu się w. stanie zadowolenia niezależnie od sytuacji i niewybieganiu pragnieniami naprzód. Rezultatem tego może być stan błogości, szczęśliwości.

– Podstawowym tapasem (asceza) jest cierpliwe znoszenie takich par (dvandva) jak chłód i upał, głód i pragnienie. Do bardziej charakterystycznych praktyk ascetycznych należy np. wpatrywanie się w słońce bez mrugania powiekami. Warto może wspomnieć o poście księżycowym (candrayana) jako wspaniałej diecie odchudzającej. Zaczyna się” go od pełni księżyca i w pierwszym dniu spożywa się 14 kęsów jedzenia, a każdego następnego dnia o jeden kęs mniej, tak że przy nowiu, jest się na zerze. A potem z każdym dniem zwiększa się porcję jedzenia o jeden kęs aż do 14 kęsów przy następnej pełni. Na tym post się kończy. Wodę pije się zapewne bez ograniczeń, a jada się raz dziennie.

medytacja (svadhyaya) i oddanie się Iśwarze (Iśvarapranidhana). Dzięki ascezie oczyszcza się świadomość z pragnień, awersji i przywiązań do przedmiotów. Należy ją uprawiać na tyle, na ile nie zakłóca spokoju świadomości [Jbh. II. 1]. Medytacja polega na własnym (sva-), czyli niezależnym, studiowaniu nauk o wyzwoleniu lub wnikaniu w treść krótkich a głębokich myśli duchowych, tzw. mantr (mantra); do nich należy również najkrótsza z nich, zgłoska Om

– „Iśvarapranidhana” może znaczyć „skupienie się na Iśwarze”, ale autor „Jogabhaszji”, licząc się z tym, że krijajoga jest przeznaczona dla ludzi nie mających jeszcze odpowiednio dużych zdolności do skupienia, interpretuje ją jako oddanie się Iśwarze, polegające na ofiarowywaniu mu jako Najwyższemu Mistrzowi (Paramaguru) wszystkich czynów, czyli wyrzeczeniu się ich skutków (owoców), a zatem – działaniu bezinteresownym [por. Jbh.II. 1]. Krijajoga ma wywołać skupienie (samadhi) i osłabić uciążliwości (kleśa), czyli usunąć wtórne skutki niewiedzy (avidya). Nie doprowadza ona zatem bezpośrednio do mądrości, poznania prawdziwego, czyli jogi z uświadomieniem. Osiąga się tylko pewne stany skupienia (samadhi) będące ogniwami pośrednimi na drodze do jogi [por. Js.II.2].

W Triśihibrahmana – upaniszadzie (2.29) nijama jest zdefiniowana jako „stałe przywiązanie do najwyższej Rzeczywistości” Dzieło to wspomina, że nijama zawiera dziesięć następujących praktyk:

Ascezę ( tapas), zadowolenie ( samtusti), afirmację (astikija) wedyjskiej spuścizny, czyli isnienie boskości miłosierdzie (dana),  uwielbienie (aradhana), słuchanie świętych tekstów wedanty (  vedanta śwarana), skromność (hri), przekonanie ( mati), recytację (japa) i przysięgę(wrata)

Uddhawagita (14.34)  podaję listę dwunastu praktyk.

Linga – purana (1.8.29 i n.) dodatkowo wymienia „kontrolę nad penisem” (upastha – nigraha) post (upawasa), kąpiel (snana) i milczenie (mouna)

Siddhasiddhantapaddhati (2.33) dołącza życie w samotności (ekanta – wasa) brak kontaktu z innymi ( nihsangata)  obojętność ( audasinya) bezpragnieniowość (wajragia) oraz „naśladowanie kroków swojego Guru” (guru – carana – avarudhatva)

Bibliografia:  Leon Cyboran “Klasyczna joga indyjska” PWN, Warszawa 1986 Joga encyklopedia Georg Feuerstein,

L_Cyboran3GF

z lewej Leon Cyboran, z prawej Georg Feuerstein

Vincent van Gogh – artysta, szaleniec, geniusz

                Vincent van Gogh – Geniusz, szaleniec, artysta

VincentVanGogh-Self-Portrait-II-1887

Vincent van Gogh urodził się 30 marca 1853 roku o godz. 11:00 w Groot Zundert w Holandii. Był malarzem i twórcą postimpresjonizmu.

( „Postimpresjonizm (czyli sztuka po impresjonizmie) – terminem tym określa się różne zjawiska w sztuce francuskiej na przełomie XIX i XX wieku, wywodzące się z impresjonizmu, ale w dużej mierze odrzucające go. Ramy czasowe określa się też bardziej precyzyjnie jako czas od ostatniej wystawy impresjonistów w 1886 roku do pierwszej wystawy fowistów w 1905.Postimpresjoniści kontynuowali kolorystyczne poszukiwania, a zarazem odrzucili wiele zasad pierwotnego impresjonizmu. Starali się uwolnić obraz od naśladownictwa natury, czyli koncepcjimimesis, kładli nacisk na autonomiczność dzieła malarskiego. Dla wielu artystów postimpresjonizm był punktem wyjściowym w dążeniu do własnego stylu.Wybitni przedstawiciele tego nurtu to Vincent van GoghPaul GauguinPaul Cézanne i Henri Toulouse-Lautrec. Z nurtem tym wiąże się twórczość takich grup malarzy jak neoimpresjoniści, nabiściszkoła z Pont-Aven. W Polsce terminem postimpresjonizmu określa się kierunki kolorystyczne w malarstwie, zwłaszcza twórczość grupy kapistów.” źródło Wikipedia )

Historią tego malarza zajmuję się od wielu lat, zaciekawiona tą niezwykłą osobowością śledziłam różnorakie przekazy , teksty biograficzne, opisy, filmy dokumentalne etc.  docierając do niezwykłych informacji  o życiu van Gogha.

Nie było moim zamierzeniem publikować w żaden sposób moich obserwacji na jego temat, jednakże uznałam, że warto jest się tymi spostrzeżeniami podzielić.

Był on niezwykłą osobowością z wielkim darem, jednocześnie jego życie było trudnym zmaganiem z otaczająca rzeczywistością, ludźmi i wewnętrznymi uwarunkowaniami.

W sieci możemy odnaleźć informacje  o jego życiu,  marzeniach spełnionych i niespełnionych , o incydentach które miały miejsce, jak i o samym podejściu Vincenta do świata i siebie. Niemniej jednak nie znalazłam niczego „skondensowanego” w niezawiły sposób.

 Za swego krótkiego życia nie był docenianym artystą, i częściej można było spotkać się z kpinami w jego kierunku niżeli szacunkiem, poważaniem czy zachwytem. Jego idealizm i dążenie do „stania się” autentycznym artystą z czasem przeobraziły się w obsesję. Żył niebywale krótko, ciało bowiem opuścił w wieku 37 lat w akcie samobójczym. Malować zaczął stosukowo późno, bowiem tuż przed 30 urodzinami. Stworzył jednak nowy kierunek i wywarł ogromny wpływ na świat sztuki ale w gruncie rzeczy dopiero po śmierci. Za całego swojego życia sprzedał najprawdopodobniej zaledwie jeden obraz, rok przed swoją śmiercią

gogh_czerwona_winnica_1888                                 Obraz Vincenta van Gogha – Czerwona winnica 1888, pierwszy i jedyny obraz sprzedany za jego życia za cenę 400 franków Annie Boch.

Mamy możność obserwacji ciekawego zjawiska szczególnie wyraźnego w świecie artystów, poetów etc., wielkim twórcom, geniuszom, poetom, stawia się…. Owszem – pośmiertne pomniki, umieszczając na marmurowym piedestale, za życia jednak ludzie tacy wiedli  ciężki żywot, albo z powodów materialnych, często obdarowywani… zamiast poważaniem, to kpinami i uśmiechem politowania, często również dotykali osamotnienia i samotności spowodowanej odmiennością poglądów, brakiem dopasowania do społeczeństwa. Nie doceniani z uwagi na brak dojrzałości społeczeństwa do przyjęcia sztuki wysokich lotów. Często byli uważani za chorych psychicznie, szaleńców, obłąkane istoty. Ciekawy to punkt patrzenia i analizowania zachowania ludzi na przestrzeni lat, dziesięcioleci i wieków.

Czytając i sporządzając notatki na jego temat nieustannie towarzyszyło mi uczucie niedosytu. Absolutną pełnie poczułam wówczas gdy zajęłam się jego horoskopem(ami). Wiele rozmyślałam nad jego stylem życia, przejawem w świecie oraz nad jego ułomnościami, dokładniej rzecz biorąc nad jego chorobą umysłową. Stawiałam ponad wątpliwość twierdzenia, że jakoby van Gogh miał być chorym psychicznie człowiekiem. Następnie wahałam się pomiędzy zdecydowanym tak, a zdecydowanym nie. Zapewne dziwnie może to brzmieć. Niemniej jednak Gogh mógł być albo całkowicie normalny z wyjątkowo indywidualną koncepcją siebie, albo całkowicie szalony, zupełnie bez koncepcji. Wielokrotnie jego zachowania odstępowały od „norm” aczkolwiek  normy tworzą ludzie i często też te normy są pobożnymi życzeniami nieuków,  ślepców i dogmatycznych profanów. Często też tacy ludzie byli zamykani w systemy i szufladkowani na podstawie różnic i reprezentowanych przez siebie (nie ukrywanych) odmienności.

W pewnym momencie studiowania życia Vincenta doszłam do wniosku, że nie liczy się już dla mnie i mojego odczucia tego człowieka – artysty, czy był szaleńcem, czy nim nie był. Najważniejszym aspektem jego osoby stało się misterium jego życia, przeznaczenia i zrządzeń losowych które pracowały w obrębie całego jego jestestwa, płatając mu żart kt Vincent być może źle odczytał i  przypłacił za to życiem.  Niegdyś do tegoż właśnie zagadnienia przywiązywałam szczególną wagę. Dostrzegłam pewną ekwiwalencję pomiędzy pierwiastkiem genialności, a szaleństwem, obłędem. Było to dla mnie odkrycie i przełom w postrzeganiu ludzi kt pozostawili po sobie testament obejmujący całą ludzkość i opasający ziemski glob.

Obecne teorię na jego temat, wywody lekarzy, psychoanalityków et cetera, stanowią, że albo cierpiał on na chorobę maniakalno- depresyjną, albo na porfirie (choroba metaboliczna) –  powodującą halucynacje , zaburza całą gospodarkę tlenową organizmu. Twierdzą też, że cierpiał na epilepsję. Zdania po dziś dzień są podzielone i powstał drobny konflikt na owym tle. Spory przybierały różne postacie, od zaciekłych polemik, po spokojne próby przekonania i przeciągnięcia oponenta na swoją stronę. Do dziś jednak „badacze” życia Gogha jasno nie określili, co było temu człowiekowi. W horoskopie jednak bez wątpienia widać pogłębiającą się chorobę umysłowa.

„Porfiria ma często podłoże genetyczne. Objawy porfirii mogą pojawiać się zaraz po urodzeniu, częściej jednak spotyka się je u dorastającej młodzieży. Objawy porfirii skórnej wywołuje najczęściej światło słoneczne (głównie UV), gromadzące energię w pierścieniu porfirynowym. Czynnikami wywołującymi atak w porfirii wątrobowej są: alkohol, niektóre leki, stres, a także hormony płciowe, niedobory kaloryczne, niedobory minerałów, anemia, choroby i infekcje, ostre zapachy chemiczne, farb, lakierów. Kilka czynników induklujących w połączeniu może spowodować atak.”

Gogh jest mi bliski, ponieważ był świetnym malarzem i czerpał natchnienie ze swego wnętrza ale również potrafił doskonale pojmować otaczającą rzeczywistość wszystkimi swoimi zmysłami. Z delikatnością i przytomnością postrzegania otaczających go realiów przelewał na papier bądź płótno swoją własną ewangelię. Vincent van Gogh należał do ludzi którzy swoim życiem i dziełami odbili pieczęć Boskiego natchnienia  w przestrzeni Istnienia.

Gal Anonim XX napisał:

Spróbuj zrozumieć co znaczy

ta dziwna w życiu droga:

talent się poci, biedaczek,

a geniusz – kradnie u Boga.

 [ga xx LZ Dwugłos Poetycki] 

Warto jest się takim ludziom przyglądać bliżej i lepiej, poczuć ich niebywałą moc poprzez dogłębną analizę i obserwacje losu i wypełnienia swojego przeznaczenia na przestrzeni czasu.

Po przeczytaniu kilkunastu- dziesięciu opisów dotyczących stylu bycia , oraz codzienności tamtejszych artystów, bohemy, przyszło nawet do głowy, że wielką rolę odegrała nie tyle choroba umysłowa, a wizja narkotyczna i efekty ponarkotyczne, które mogły ową chorobę „aktywować” wyzwolić w znacznie szybszym tempie niżeli bez stosowania specyfików np. takich jak absynt czy naparstnica.

Vincent urodził się jak wyżej wspomniałam 30 marca 1853 roku. Dokładnie rok wcześniej (30.03.1852r) matka Vincenta urodziła martwe dziecko, chłopca – Vincenta.

Gogh van Vincent

Horoskop Vincenta van Gogha, ur. 30.03.1853 godz. 11:00 Groot-Zundert, Holandia

Gogh van Vincent_02

Horoskop Vincenta 1-go van Gogha  ur. 30.03.1852 w Groot-Zundert, Holandia

To traumatyczne przeżycie matki Vincenta oraz zbieżność dat spowodowało, że matka nosiła pamięć dziecka zmarłego w nowonarodzonym… Vincent więc od samego początku wzrastał tak  jakby już raz wcześniej umarł. Matka nawet nadała mu to samo imię. Czasami Vincent chodził na pobliski cmentarz odwiedzić swojego brata i jednocześnie siebie samego.

Vincent swoje chłopięce lata spędził w Barbancji. Dom w którym dorastał służył jako plebania. Jego ojciec Theodorus był ministrem Holenderskiego Kościoła Reformowanego, kaznodzieją, protestanckim pastorem kalwinistą. Duma jaką Theodorus nosił bez wątpienia wynikała z korzeni.

Rodzina Vincenta  z pokolenia na pokolenie zajmowała się międzynarodowym handlem dziełami sztuki. Vincent był dzieckiem milczącym i poważnym z reguły zamyślonym i powściągliwym. Za swoje powołanie uznał głoszenie Słowa Bożego. Gdy miał 8 lat rozpoczął naukę w szkole ukierunkowanej przez katolickiego nauczyciela. Ojcu van Gogha pomysł ten się nie podobał i zabrał chłopca ze szkoły, pozostawiając w domu pod opieka i indywidualnym nauczaniem guwernantki. Następnie został wysłany do szkoły z internatem. Ta rozłąka z rodziną i samotny wyjazd był jednym z pierwszych traumatycznych przeżyć młodego Vincenta, był to okres w jego życiu kt przypieczętował pierwsze jego bolesne doświadczenia. Szkołę ukończył w 1866. Tego samego roku rozpoczął naukę w liceum  prezbiteriańskim gdzie najprawdopodobniej po raz pierwszy dostrzegł i odkrył sztukę rysunku. W 1868 wrócił do Groot – Zundert. Porzucił naukę a powody nie są do końca jasne. W 1869 roku, jego wuj również Vincent zaproponował mu pracę jako przyuczenie do zawodu handlarza. Wuj handlował dziełami sztuki. Ta okazja pojawiła się nagle i Vincent z niej skorzystał. Było to dla niego wygodne. Dosyć miał ciągłego strofowania przez surowego ojca. Uciekał najczęściej na łono natury która koiła jego zmysły. Te ucieczki z całą pewnością wpłynęły na jego sztukę. Wiele akcentów natury możemy dostrzec w jego dziełach. Nie sprawdził się na stanowisku kt zaproponował wuj, nie wypełniał obowiązków należycie. Niemniej jednak przez krótki okres pracy miał bliską styczność z dziełami sztuki kt pokochał.

Vincent czuł powołanie głęboko w Sercu, postanowił zostać kaznodzieją i iść w ślady swojego ojca. Głoszenie Słowa Bożego stało się dla niego motywem przewodnim w życiu. W 1878 roku został świeckim kaznodzieją. Nauczał 2 lata, rozdał cały swój majątek biednym. Nie spotykał się jednak z powszechnym uznaniem, a jego zapał  z biegiem czasu słabł. W 1880 roku popadł w konflikt z kościołem i został usunięty ze swojego stanowiska. Przeżył wówczas jedno z największych rozczarowań w swoim życiu. Pragną głosić i krzewić wiarę i był w tym niebywale dokładny, popadał przy tym jednak we własną pułapkę myśli i przekonań, mianowicie jego nacisk na jedyny słuszny według niego punkt patrzenia i rozumienia powodował ogólne zniechęcenie wiernych.

Uwielbiał prowadzić długie polemiki, był w tym nieustraszony, ludzie po pewnym czasie mieli serdecznie dość upartego, obsesyjnego Vincenta. Rozmowy z nim były męczące i nie miały końca. Skrajnie fanatyczna religijność powodowała niechęć i lęk przed nim. Za wszelką cenę usiłował przekonać oponenta, rozmówce do swoich własnych przekonań i prawd wewnętrznych. W gruncie rzeczy nie było w jego gronie rozmówców.. byli tylko oponenci, nie prowadził on rozmów a tylko polemiki.

Teologiczne dysputy traktował z ogromna powagą, wtedy też ożywiał się , podczas gdy na co dzień przejawiał się jako poważny obserwator  z „martwym spojrzeniem” chłodem i dystansem.  W pewnym sensie był to pierwszy przejaw jego choroby psychicznej. Ogromny upór i  zapalczywość, fanatyzm i nieustraszoność w przekonywaniu człowieka do własnego punktu widzenia, kompletny brak kompromisów, obsesyjność. Te symptomy najczęściej pojawiają się u osób cierpiących na choroby maniakalno – depresyjne.

Po trudnym przeżyciu i pogrzebaniu jego marzeń – pozbawienia go możliwości głoszenia Słowa Bożego, Vincent usiłował robić to na własną rękę. Postanowił być niezależny od kościoła czy jakiegokolwiek ugrupowania. Nie spotkał się jednak ze zwolennikami, był również wykorzystywany finansowo, ludzie bez skrupułów korzystali z ofiarności i dobroci serca Gogha. Kilkakrotnie rozdał swój cały majątek i dobytek ludziom.

Po porzuceniu struktur kościelnych a następnie wymyślonego przez siebie kaznodziejstwa, zaczął malować. Po około 6 latach zaczął odczuwać, że natchnienie ulatuję z niego z ogromną prędkością pozostawiając nikły cień i wszechogarniającą jego wnętrze pustkę.  W wieku 33 lat wyjechał do Paryża, by zamieszkać u swojego młodszego brata Theo. Tam poznał wielu malarzy i… stał się jednym z nich.

Relacja z jego młodszym bratem Theo była jedną z najważniejszych w jego życiu. Mężczyźni był wiernymi przyjaciółmi. Theo wspierał brata, dostrzegał również jego talent i pomagał finansowo. O zażyłości braterskiej świadczy ilość listów wymienianych  przez braci.

Gogh van Theo

Horoskop Theo van Gogha  ur. 1.05.1857 w Groot-Zundert, Holandia

Ogromny wpływ na Vincenta wywarli impresjoniści tacy jak Camille Pissarro, lecz Vincent szybko podążył własną ścieżką sztuki. W jego obrazach widzimy łączenie barw, kolorów, nadawanie im życia i specyficznych drgań, należy się przyjrzeć w jaki sposób każdy obraz van Gogha jest skonstruowany, patrząc na niego w skupieniu oko poddaję się złudzeniu wibracji obrazu. Takie efekty daje łączenie kolorów odmiennych, np. żółci z intensywnym niebieskim odcieniem, kreski i ruchy pędzla wolne choć precyzyjne, krótkie i nadające głębi wizerunku. Od impresjonizmu zajął i skoncentrował się na brzydocie oraz życiu codziennym niższych warstw społecznych. Malował ludzi w różnych sytuacjach, portrety wieśniaków, sytuacje z życia, gospody, oraz ukazanie wizerunku tradycyjnej rodziny żyjącej w biedocie XVII w. Pierwszym obrazem dzięki któremu zasłyną przedstawiał wizerunek rodziny zasiadającej do wieczerzy. Nazwał go „Jedzący kartofle” Wincent napisał do swojej siostry takie oto słowa:

Kiedy myślę o mojej własnej pracy, to przede wszystkim obraz wieśniaków jedzących kartofle, który namalowałem w Nuenen, jest najlepszym, jaki namalowałem”

 vincent

                                      Jedzący kartofle

 

Obraz ten porusza i ukazuję niebywale dokładnie w najdrobniejszym szczególe doskonałą kompozycję i sytuację tejże rodziny. Ukończył go w 1885 roku, wiosną. Tegoż samego roku w sierpniu dzieło zostało wystawione w oknie marszanda   Leursa w Hadze.

Oskarżono również van Gogha o gwałt na wieśniaczce, która była dlań modelką. Owa wieśniaczka zaszła w ciąże, skutkiem tego ksiądz z owej wioski zabronił parafianką pozowania dla artysty.

Vincent rozmiłował się w Japońskiej sztuce – zafascynowany jej światłem i pięknem, stał się znawcą. Z doskonałą precyzją mówił o niej, opowiadał niemalże tak jak niegdyś głosił swe kazania dla ludzi. Poznał tę sztukę, zbadał ją na wszelkie możliwe sposoby, przeniósł się z Paryża na pd Francji i tam zamieszkał w żółtym domku.  Vincent podupadał, ale nie poddawał się, chciał być kolejnym Pissarrem, kimś wielkim, cenionym i poważanym pragnął być PRAWDZIWYM malarzem. Pragnął tego i walczył o to całe swoje życie. W istocie stworzył coś o wiele więcej. Jego sztuka nie była chciana, a już na pewno nie była rozumiana, nie mógł on zarobić na życie dzięki malowaniu. Ludzie w tamtych czasach nie dorośli i absolutnie nie byli gotowi na przyjęcie takowej sztuki.  Umiejętność obserwacji nadała swoisty charakter jego twórczości. Pokazywał najdrobniejsze elementy, molekuły, jego obrazy wibrowały tworzyły niejednokrotnie niepokój. Vincent ukazywał elektrony z których składa się wszystko co nas otacza i co przelewał na płótno.  To było dla niego wielce frustrujące – niezrozumienie wśród odbiorców sztuki. Czuł jak ważną rzecz robi i wkładał w to całego siebie, wierzył, że w końcu zostanie doceniony i zacznie zarabiać na swoich obrazach. Jego brat wspierał, ale jego nastawienie po jakimś czasie stawało się coraz bardziej sceptyczne do twierdzeń Gogha, że  będzie wielkim malarzem i będzie w końcu odpowiednio zarabiał. Vincent wiele pisywał do swojego brata. Listów było tysiące. Z owych, posiadamy wszelkie i najważniejsze szczegóły z życia artysty. Opisywał mu wszystko dokładnie, swoje frustracje, problemy, nadzieje, marzenia i okoliczności które miały miejsce podczas codziennego życia.  W listach do brata często skarżył się na bóle brzucha i nudności, kłopoty z trawieniem, później opisał bratu, że miewa omamy oraz halucynacje, drgawki podobne do ataków epileptycznych. Zapewne z tych przekazów lekarze w czasach obecnych domniemają, że były to objawy ostrej porfirii.

Vincent van Gogh650

Nie chcę  dokładnie opisywać jego życiorysu, wszystkich okoliczności i wydarzeń z życia. Musiałby bowiem powstać całkiem obszerny tekst wielostronicowy. Dla dociekliwych polecam doskonały film dokumentalny „potęga sztuki – Vincent van Gogh” w owym filmie wnikliwa analiza, opisy, treść przekazu i materiały zebrane na temat artysty zdecydowanie ukazują jego autentyczną postać oraz profil osobowości i zawiłej psychiki, życie codzienne, w niecodziennych sytuacjach , oraz książkę Życie i Twórczość VAN GOGH autorstwa Victorii Soto Caba.

Vincent van Gogh i świat kobiecości

W 1873 roku Vincent wyjechał do Paryża, w czasie krótkiego pobytu miał możność zapoznania się z dziełami najwybitniejszych artystów, największe wrażenie jednak zrobiły na nim dzieła Delacroiix. W tym samym roku został wysłany do londyńskiej siedziby galerii Goupil & Cie.

Tam też zakochał się po raz pierwszy z całych sił. Wybranką jego serca była Eugenia Loyer – córka gospodyni domu u której wynajmował lokum na czas pobytu. Miłość ta okazała się jednak wielkim rozczarowaniem dla Vincenta. Popadł on wówczas w depresję i postanowił wrócić do Paryża. Tam tak jak wcześniej wspomniałam został zwolniony z rodzinnego biznesu z powodu zaniedbań.

Clasina Maria Hoornik – znana jako Sien. Relacja ta trwała niespełna rok, para jednak zdążyła zamieszkać wspólnie.  Clasina była prostytutką i praczką, była bardzo uboga kobietą wychowywała również córkę liczącą sobie lat 5. Vincent bardzo ją kochał i wspierał. Była to również pierwsza kobieta która pozwoliła Vincentowi odwzorować swoje ciało na płótnie i kartce papieru.

Sien-Nursing-Baby

Sien była alkoholiczką, prowadziła życie burzliwe, często popadała w konflikty ze swoją rodziną a także miała ciągłe problemy z pieniędzmi a dokładniej mówiąc ich chronicznym brakiem. Sien również (zapewne z racji swojego zawodu) została zarażona syfilisem. To zmusiło Vincenta do odbycia długotrwałego leczenia w sanatorium. W końcu rodzina Vincenta uznała to za absolutny absurd i zagroziła mu, że jeżeli nie zakończy owej znajomości umieszczą go na oddziale dla chorych psychicznie. Opuścił on wówczas Hagę. Po raz kolejny jego miłość okazała się niespełniona, a doświadczenia z nią związane były trudne i bolesne.

Powstało jednak mnóstwo obrazów i rysunków: Studium bólu 1882, Szyjąca Sien, Kobieta modląca się, Siedząca kobieta, Sien z papierosem siedząca na podłodze, Dziewczynka z szalem, kobieta szyjąca z dziewczynką, Kołyska.

Słowa Vincenta van Gogha:  „ Kiedy człowiek siedzi przy kobiecie, którą kocha, a obok w kołysce śpi dziecko, ogarnia go głębokie i wszechogarniające uczucie spokoju” – chciałabym tutaj jeszcze wspomnieć, że Vincent poznał Sien gdy była już w ciąży.

GR128 - Vincent van Gogh - 1853-1890 - Sorrow - 1882

Studium bólu – Vincent van Gogh

Absynt

W dzisiejszych czasach nie jest aż tak dobrze znany jak niegdyś. Został w każdym razie zakazany w Europie w 1915 roku. Za czasów van Gogha absynt  bardzo słynny i często używany wśród bohemy XIX, by „umilić „ sobie codzienność. Jest to substancja psychoaktywna, destylowana z liści piołunu i częstokroć spożywana RYTUALNIE ! Liście piołunu po destylacji wydzielają związek zwany Tujonem, on natomiast wywiera wpływ na pracę neuronów, niezwykle pobudza, wprowadza w euforię, przy za dużych ilościach powoduję drgawki i utratę świadomości , przytomności… van Gogh spożywał go w znacznych ilościach.

Wiemy również, że Vincent stosował inny środek psychoaktywny – naparstnice, ona natomiast powoduję modyfikację postrzegania kolorów, barwi gałki oczne na kolor żółty. Pamiętamy serię obrazów van Gogha – jakże pokaźną i liczebną, mianowicie jego Słoneczniki. Istnieją tezy, że tak liczna ilość obrazów przepełnionych tą kolorystyką, barwą żółtą powstawała, gdy Vincent nadużywał działania naparstnicy. Zbiegało się to z czasem kiedy intensywnie przechodził stany chorobowe, mianowicie drgawki, palpitacje serca, nagłe opady sił. Naparstnica jest również (poza działaniem trującym i psychoaktywnym) lekiem wspomagającym serce.  Wszystkie jego objawy, dysfunkcje splatały się z dziwnymi rytuałami dnia codziennego, absynt, mało snu, spory wysiłek, naparstnica, brak higieny trybu życia etc. Dlatego też tak ciężko jest określić z jakiego powodu van Gogh miewał swoje dolegliwości.

Sloneczniki,+1887+-+Vincent+Van+Gogh

Paul Gauguin & Vincent

Po zamieszkaniu w Arles Vincent czuł się niebywale osamotniony. Potrzebował kogoś wyjątkowego, z kim mógłby dzielić się swoimi przemyśleniami natchnieniami, kogoś z kim mógłby tworzyć. Nawiązał liczną korespondencje listową z malarzem Paulem Gauguinem. Mężczyźni lubili się i często wymieniali poglądy i spostrzeżenia. Vincent nalegał  by ten przeprowadził się do żółtego przytulnego domku, w Arles, w którym dwaj artyści będą mogli tworzyć i towarzyszyć sobie w dniu codziennym. Paul nie skłaniał się do owego pomysłu Vincenta. Uznał nawet, że jest to zły i nieco chorobliwy pomysł. Gogh jednak w swych listach bardzo narzekał na swoją samotność, wręcz błagał Gauguina by zamieszkali razem. I któregoś dnia Gauguin uległ prośbą i zawitał w progu Vincenta.

Van Gogh był tak szczęśliwy z owego powodu, że kilka dni przed przyjazdem przyjaciela postanowił na jego cześć udekorować cały dom… i tak też uczynił. Każdy niemalże skrawek wolnej ściany był zasłonięty słonecznikami. Gdy Gauguin wszedł do domu i zobaczył ilość owych obrazów na całej przestrzeni domu niemalże nie postradał zmysłów. Nie docenił gestu kolegi i kazał natychmiast zdjąć te wszystkie obrazy, by móc normalnie mieszkać. Kilka z nich z szacunku do artysty powiesił w swoim pokoju. Dwaj mężczyźni mieszkali odtąd wspólnie. Czasami wychodzili razem do pobliskich barów, domów publicznych etc. Wszystko układało się przyzwoicie i spokojnie. Niemniej jednak były to dwie zupełnie inne osobowości. Paul był człowiekiem uporządkowanym miłującym czystość i harmonie w swoim najbliższym otoczeniu. Vincent natomiast był jego odwrotnością. Często na tej płaszczyźnie się spierali i kłócili. Niewątpliwie obaj wynieśli wiele doświadczenia z czasu w którym mieli możność mieszkać wspólnie.

vinc7gagui

Vincent i Paul korzystali z usług domu publicznego, pieniądze wysyłane przez brata Vincenta Theo w większości były wydawane na alkohol i prostytutki. Gogh w wolnych chwilach pisywał do brata. Vincent w owym domu publicznym zakochał się po raz kolejny w prostytutce o imieniu Rachel. Bywał u niej dosyć często. Vincent z Paulem coraz częściej kłócili się, co powodowało spore napięcie i frustrację u Gogha, Gauguin zapowiedział kilkakrotnie, że się wyprowadzi, co skutkowałoby ponownym osamotnieniem Vincenta. Pewnego wieczoru Vincent dowiedział się, że Paul sypia z Rachelą. Z całą pewnością wzburzyło to w nim falę złości i agresji. Jedne źródła podają, że van Gogh odciął sobie ucho sam, w akcie desperacji, natomiast inne, że Gauguin odciął mu je w pojedynku szpadą. Ale jako że mężczyźni lubili się i nie chcieli ponosić konsekwencji tego absurdalnego aktu, ustalili wersję wydarzeń przychylną dla Paula. Ucho Vincent zawinął w chustę i krwawiący zaniósł owej prostytutce . Jaka była prawdziwa wersja wydarzeń? Tego do dziś nie jesteśmy w stanie ustalić.

ucho

Vincent van Gogh zginął śmiercią tragiczną. Popełnił samobójstwo. Postrzelił się na łąkach szpitala do którego trafił i w którym zdrowie było mu przywracane. Lekarz Vincenta zaraz po tym czynie zadzwonił do jego brata Theo, który natychmiast przyjechał. Brat umarł mu na rękach po dwóch dniach konania. Lekarz, oczyścił ranę postrzałową, ale nie podjął się wyciągnięcia kuli. Theo nigdy nie mógł się pogodzić ze śmiercią brata. Postanowił nawet zorganizować wystawę Sztuki poświęconej dziełom brata, jednak nikt nie reflektował i nie wyrażał zainteresowania by wspomóc załamanego brata. Odmówił pomocy nawet Paul Gauguin. Rok później Theo ciężko zachorował i 21.01.1891 roku zmarł. Ciało Theo pochowano obok jego ukochanego brata Vincenta na cmentarzu w Auvers.

Rozwój i kształtowanie Vincenta nie zakończyły się jak u większości ludzi w wieku nastoletnim. W horoskopie możemy zauważyć kiedy osiągną, a raczej kiedy mógł osiągnąć punkt całkowitej dojrzałości i rozwoju. Spoglądając na Lunę kt znajduję się w domu 6, na wierzchołek domu 4, licząc w lewo przez asc do Księżyca, jego ostateczny rozwój dokonać miał się w wieku około 57  lat. Jak wiemy Vincent nie doczekał tegoż wieku . Był to bez wątpienia punkt kulminacyjny Jego kariery jako malarza. W czasie największej tragedii wewnętrznej, załamania jednocześnie tworzył „nową dziedzinę sztuki”.

auvers_400x400

Dopóki ziemia kręci się…

BUŁAT OKUDŻAWA – „DOPÓKI NAM ZIEMIA KRĘCI SIĘ”  

Dopóki ziemia kręci się,
dopóki jest tak, czy siak,
Panie, ofiaruj każdemu z nas,
czego mu w życiu brak:
Mędrcowi darować głowę racz,
tchórzowi dać konia chciej.
Sypnij grosza szczęśliwym
i mnie w opiece swej miej.

Dopóki ziemia kręci się,

Dopóki Ziemia obraca się,
O Panie, daj nam znak,

O Panie nasz, na Twój znak,
Władzy spragnionym uczyń,

Tym, którzy pragną władzy,
by władza im poszła w smak.

Niech władza ta pójdzie w smak.
Hojnych puść między żebraków,

Daj szczodrobliwym odetchnąć,
Niech się poczują lżej!

Raz niech zapłacą mniej.
Daj Kainowi skruchę,
i mnie w opiece swej miej.

Ja wiem, że Ty wszystko możesz,
wierzę w Twą moc i gest,
Jak wierzy żołnierz zabity,
że w siódmym niebie jest.
Jak zmysł każdy chłonie z wiarą
Twój ledwie słyszalny głos,
Jak wszyscy wierzymy w Ciebie,
nie wiedząc, co niesie los.

Panie zielonooki,
mój Boże jedyny, spraw,
Dopóki ziemia toczy się,
zdumiona obrotem spraw,
Dopóki czasu i prochu
wciąż jeszcze wystarcza jej,
Dajże nam wszystkim po trochu,
i mnie w opiece swej miej!

—————————————————————————————————————————————————————————————————-

 1.01.2001 r. „ustawowo” weszliśmy w wiek XXI. Nie koniecznie jest on powiązany z procesem periodyzacji wielkiego Continuum. Istnieje jednak wiele tez stanowiących o tym kiedy tak naprawdę rozpoczął się Nowy Czas. Niektórzy przyjmują datę początku II Wojny Świtowej, jeszcze inni jej końca. Teorię również sięgają do lat 1989 oraz 1991. W pewnym sensie mają one swoje racje oraz poparcie, ponieważ w tych niezbyt od siebie odległych datach miejsce miały wydarzenia historyczne, znaczące, mające głęboki wpływ na całe społeczeństwo i dalsze życie. Niemniej jednak nie wdając się w dywagacje nt  rzeczywistego wkroczenia w Nowy Czas, Indywidualnie, na podstawie własnego doświadczenia, odczuć i obserwacji możemy sami zauważyć, że ostatnie dziesiątki lat były niezmiernie dynamicznym czasem, który zaprowadził nas do dnia dzisiejszego. Gdzie nic nie jest już takie jak niegdyś. Na przestrzeni ostatnich kilku lat dokonało się ogromne przyspieszenie na każdym z planów i poziomów życia. Świat gna do przodu nie oglądając się za siebie, wielkie koło obraca się coraz szybciej, a siła odśrodkowa, co jakiś czas wyrzuca ze swej przestrzeni kolejne Istnienia. Wszystko poddaję się Energii Czasu.

W ostatnich latach miały również miejsce ingresy Planet Pokoleniowych w „nowe” znaki. Pluton wszedł w znak Koziorożca, Uran w znak Barana oraz Neptun w tym roku dokonał ingresu w znak Ryb. Te wydarzenia również ściśle wiążą się z postrzeganiem Świata jako całości i mają swój specyficzny wpływ na koleje wydarzeń i nieuchronnych długofalowych zmian. W tej chwili Uran zbliża się do kwadratury z Plutonem, zatem owe zmiany są nieuchronne. Co z tego wyniknie, sami zobaczymy na przełomie najbliższych lat.

W ruchu wirowym ludzkich umysłów pomieszały się również kwestie najistotniejsze. Wartości, priorytety, Ideały. Ludzie mniej lub bardziej świadomie nakręcają tą gigantyczną machinę, najwyraźniej nie zdając sobie sprawy z konsekwencji jakie niosą za sobą owe działania. Świat się kręci jak, mawiają fachowcy, a my razem z nim.

Popularne w dzisiejszych czasach stało się nadużywanie słów opisujących Stany niezwykle Subtelne. Ludzie nie dość , że nie rozumieją owych Stanów to  zamykają Je w sztywne reguły, schematy, dogmaty,  swoje wyobrażenia, chciejstwo i wygodę,  przypisując Tym Stanom cechy, które nie mają z Nimi nic wspólnego. Na nasze nieszczęście. Tak w dzisiejszych czasach dzieję się z Miłością, Wiarą, Czystością i w końcu Świadomością. Na wszystko znamy i posiadamy odpowiedzi, kolokwialnie mówiąc „gotowce” wszystko zostało już opisane, przeanalizowane, zbadane, pewnie nawet sam Bóg ma swoją elektroniczną teczkę podpisaną słowami „Instancja Najwyższa”. Podobnie dzieję się z Energiami Planetarnym, naszymi „git funflami” co to mają dawać, działać i nie gadać. Rzecz w tym, że owa ignorancja i świętokradztwo wobec Nich jest znamienne i prędzej czy później oddzielą One „ziarno od plew”.

Hymn 89 l Do wszystkich bogów

Niech do nas siły zbawcze ze wszystkich stron przyjdą,

Zwycięskie, niemylne, w triumfy bogate,

Aby wszyscy bogowie byli nam łaskawi,

Opiekunami byli dzień w dzień troskliwymi.

Niechaj łaska zbawienna bogów, praw strzegących,

I bogów dary piękne znów powrócą do nas,

Przyjaźni trwałej bogów zawsześmy pragnęli,

Niechaj wiek nasz bogowie przywrócą ku życiu.

 

Podług wskazań pradawnych wołamy dziś wszystkich:

Bhagę , Mitrę, Aditi, Dakszę niemylnego,

Arjamana, Warunę, Somę i Aświnów,

Saraswati radość niech nam da, szczęśliwa!

 

Niechaj Wata przywieje nam ten lek ożywczy,

Również Prithiwi-matka i nasz ojciec Djaus,

I kamienie życzliwe, sok cieknący somy,

A wy nas, Aświnowie, wysłuchajcie, szczodrzy!

 

Jego, władcę wszystkiego, co stoi, co chodzi,

Błagamy dziś o pomoc – myśli budzącego!

Oby Puszan bogactwa nasze ciągle mnożył,

Nasz obrońca niezmienny, opiekun – dla szczęścia.

 

Szczęście niech Indra da nam wielkosławny,

Szczęście niech Puszan da, dzierżący skarby,

Szczęście niech Tarkszja da, z kołem niełomnym,

Szczęściem obdarzy niech nas Brihaspati!

 

Niech Maruty pstrokonne, Priśni potomkowie,

W jasnym blasku jeżdżący, do celu spieszący,

Niechaj Manu synowie słońcooczni przyjdą,

Ogniojęzyczni, razem z bogami na pomoc!

 

Niechaj radość słyszymy, bogowie, uszami,

Niech na radość patrzymy oczyma, o wzniośli,

Czcząc was, niechaj z mocnymi członkami, ciałami,

Wiek osiągniemy długi, przez bogów wskazany

.

Setka jesieni przed nami, bogowie,

Tu kres stawiacie dla ciał naszych wieku,

Wtedy synowie stają się ojcami,

Lecz w środku drogi nie łamcie nam życia.

 

Nieskończoność to niebo, nieskończoność to przestrzeń,

Nieskończoność – to matka i ojciec, i syn,

Wszyscy bogowie, pięć ras – nieskończoność

Nieskończoność była, nieskończoność przyjdzie!        

 

Hymn 89 – Rygweda

Jayanti